Strona Agaty
Jestem
Agata. Cóż mogę
ciekawego o sobie powiedzieć...Przyszłam na świat w 1986 roku, 15 maja,
w Lublinie, jako druga córka państwa Barbary i Marka
Pazurów. Po mnie urodziła się jeszcze jedna siostra i
dwóch braci. Wspólnie z Mamą tworzymy
zespół
rodzinny Famiglia Artiglio (czytaj familia artilio), o
którym
można poczytać na naszej stronie. Gram w nim na wiolonczeli, ponieważ
dwanaście lat uczyłam się tej sztuki w szkole muzycznej. Najpierw była
to Państwowa Szkoła Muzyczna I i II stopnia im. T. Szeligowskiego w
Lublinie, w klasie wiolonczeli p. Haliny Furmanek, a po trzech latach
Ogólnokształcąca Szkoła Muzyczna I i II st. im. K.
Lipińskiego,
także w Lublinie, w klasie wiolonczeli p. Doroty Karskiej. W 2005 roku
zaczęłam życie studenckie i oczywiście ciężką pracę i naukę na kierunku
Edukacja artystyczna w dziedzinie sztuki muzycznej Akademii Muzycznej
im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. Zakończyłam przygodę studencką w 2010 roku, broniąc 15 lipca tytułu magistra sztuki muzycznej.
Czy powinnam tu pisać o osiągnięciach i
kursach?
Zacznę od tych szkolnych. Otóż było kilka "imprez" typu
Kangur
matematyczny czy konkurs polonistyczny. A jeśli chodzi o kursy, to w
latach 2000-2005 byłam stałą bywalczynią, można powiedzieć weteranem
Międzynarodowych
Warsztatów Muzyki Kameralnej w Puławach, organizowanych od 2000
roku w terminie od ostatniego tygodnia lipca do
drugiego tygodnia sierpnia. Szczerze polecam, bo warto. W czasie studiów we Wrocławiu bardzo chętnie uczestniczyłam we wszystkich organizowanych w tym czasie warsztatach muzyczno-liturgicznych, a także pomagałam w organizacji warsztatów z seminariami dla organistów.
Ukończyłam również kurs na
prawo jazdy i ostatecznie zdałam egzamin 3 września 2004 roku, a od 10 września mam
dokumenty i legalnie jeżdżę po ulicach Lublina i całej Polski, więc
strzeżcie się piesi i kierowcy, a także rowerzyści!
W pierwszych latach szkoły podstawowej
uczęszczałam na różne artystyczne zajęcia do Młodzieżowego Domu Kultury
przy ulicy Grodzkiej na Starym Mieście. Śpiewałam w chórze
dziecięcym SKOWRONKI, prowadzonym przez moją Mamę (naprawdę fantastyczny okres w
życiu, obfitujący w wiele przygód i wspomnień). Chodziłam na
kółka plastyczne i recytatorskie, nawet zdobyłam parę
nagród (ech, dawne czasy, gdybym teraz miała na to czas,
tyle rzeczy bym robiła...). Obie panie od tych kółek, pani Iwonka
z plastycznego i pani Agata z recytatorskiego żałowały, jak już nie
mogłam przychodzić. Ale wtedy przeniosłam się już do szkoły muzycznej
na ul. Muzycznej, doszło obowiązków, a i SKOWRONKI się
skończyły. Na szczęście we Wrocławiu trafiłam do zespołu wokalnego
SENZA RIGORE, działającego przy Akademii Muzycznej (obecnie Chór
Kameralny SENZA RIGORE Akademii Muzycznej we Wrocławiu). W pełni się w
nim realizowałam, śpiewając utwory z różnych epok, w
różnym stylu, a także miło i pożytecznie spędzając wiele godzin
prób wśród nowych przyjaciół. Od trzeciego roku studiów
śpiewałam także w Chórze Kameralnym Politechniki Wrocławskiej
"Consonanza", gdzie pomagałam jako asystent dyrygenta. Od września 2008 roku do końca 2009 roku prowadziłam chór szkolny "Dzwoneczki" w Szkole Podstawowej Nr 67 we
Wrocławiu, działający w ramach projektu "Śpiewający Wrocław".
Występowaliśmy w Operze Wrocławskiej, Akademii Muzycznej, Filharmonii
Wrocławskiej, także na uroczystościach szkolnych i na festiwalu
ekologicznym w SP 44 we Wrocławiu.
Kursy, no tak, był jeszcze żeglarski, jak
przystało
na moją żeglarską, poczynając od Dziadka, rodzinę. Patent żeglarski
zdobyłam w lecie 2003 roku, jako ostatnia z moich sióstr.
Pierwsza była Ela, potem Miłka i ja. Kacper zdobył go w 2005 roku.
Teraz czas na Wojtusia, ale on chyba musi jeszcze dorosnąć...
Co teraz robię?
Pełnię rolę gospodyni domowej, wspieram muzycznie zaprzyjaźnioną Niepubliczną Szkołę Podstawową "Skrzydła" w Lublinie i razem z mamą rozwijam zdolności muzyczne niemowlaków i małych dzieci.
Może teraz o tym, co jest najważniejsze w
moim życiu. Jakiś czas temu zawierzyłam się całkowicie Panu Jezusowi i to On jest
teraz moim Szefem, a wiem, że zawsze mogę liczyć na wstawiennictwo Jego
kochanej Mamusi (w końcu jestem Jej parafianką). Od początku mojego
istnienia rodzina odgrywa ważną rolę w moim życiu. To po nich mam
wszystkie swoje książkowe nawyki, poczucie humoru, a co za tym idzie -
dystans do samej siebie. Wiem, że
zawsze mogę na nich liczyć i bardzo ich kocham... A co do kochania, to od 2004 roku w moim sercu jest szczególne miejsce dla Piotrusia - mojego wspaniałego
Mężczyzny, którego żoną jestem od 18 września 2010 roku. Dziękuję Panu Bogu za wszystkie wspaniałe osoby, które postawił na mojej drodze...
Czym się interesuję? Oprócz
tego, co wynika z
powyższego tekstu, to jestem molem książkowym (uwarunkowania
genetyczne), lubię czasem obejrzeć jakiś ciekawy film (lubię horrory ze
stworzeniami fantastycznymi, łatwo się wzruszam, nie wytrzymuję
psychicznie thrillerów psychologicznych), wciąga mnie gra
Saper, Pasjans Pająk i The Sims, zbieram drewniane składane zwierzątka i żaby w każdej
postaci. Kiedyś marzyłam o posiadaniu w przyszłości dużego psa (spodobała
mi się rasa tosa inu) i pytona królewskiego. Gorzką
czekoladę zjadam w każdej ilości. Daję się łatwo namówić (o ile mam
czas) na wycieczki rowerowe albo na inne zwariowane pomysły.
Ogólnie uważam się za zwariowaną osobę, chociaż zazwyczaj tego nie ujawniam
(wrodzona nieśmiałość?). Jeszcze wiele rzeczy mogę w sobie odkryć, o
ile mi ktoś pomoże je wydobyć...
Zapraszam, jeśli ktoś chce pisać. Nie
gwarantuję, że odpowiem natychmiast, bo różne obowiązki mogą mi zabierać
czas, ale poganiajcie mnie do roboty, czasami brakuje tylko motywacji. Można
mnie czasem złapać na facebooku.