AKTUALNOŚCI



[Rozmiar: 678 bajtów]


17 sierpnia 2013
Lato w pełni, gorąco, więc nie czujemy za bardzo braku wyjazdu do Chorwacji. Tym razem udał się kameralny krótki wyjazd na Mazury w składzie: Basia, Marek, Miłka na prawie własnym jachcie Brandy (Giga), który Marek z Jackiem i Jarkiem szykowali nad Zalewem przez kilka ostatnich miesięcy i wywieźli na Mazury. Jacht malutki, taki na trzy osoby, w cztery byłoby już ciasno. Wyjazd się udał, ale wrócilismy przed czasem, bo po chorwackich upałach nastały deszcze i nie było sensu tkwić w jednym miejscu i czekać na zmianę pogody.
    Z wieści rodzinnych - szykuje się w tym roku wiele zmian. Miłka pod koniec sierpnia wyjeżdża do Hiszpanii do Murcji na cały rok akademicki w ramach Erasmusa. Ma już prawie wszystko załatwione i nie może się doczekać wyjazdu, a właściwie wylotu.
    Ela zaręczyła się z Maćkiem i na początku września wyjeżdża na stałe do Norwegii. Rzuca tu wszystko, łącznie z pracą w Teatrze. Teraz jest na kursie na instruktora tańca w Warszawie i ma nadzieję na zdobycie uprawnień, aby w Norwegii mieć więcej możliwości na pracę. Ślub w grudniu w Oświęcimiu.
    Alinka skończyła już rok, rozwija się świetnie, biega trzymając się za ręce, jest niesamowicie inteligentna. Co najmniej raz w tygodniu się widzimy, bo Agatka zostawia ją u nas jeżdżąc na próby do Końskowoli.
    Kacper większość wakacji spędził poza Lublinem ze swoją E. i cały czas liczy, że uda się znaleźć jakąś dodatkową pracę. Na razie najpewniejsze są propozycje grania w Suwałkach, czy Łomży, które zdarzają się co jakiś czas. Przed nim ostatni rok studiów w Białymstoku.
    Basia dopełniła przez ostatnie miesiące wszystkie czynności przed otwarciem przewodu habilitacyjnego. Płyta wydana, książka napisana i wydana, dokumentacja zebrana i w pięciu egzamplarzach wywieziona do Warszawy. Teraz czeka na wrzesień i otwarcie przewodu. No i po bardzo męczącym roku ma nadzieję na urlop naukowy, bo trzeba będzie sie teraz przygotować do kolokwium habilitacyjego i do wykładów. Zapowiada się też ciekawa praca z chórem Cum Sanctis, który powstał przy naszej parafii na potrzeby jednego koncertu 19 maja 2013, a który ma ochotę dalej istnieć.
    Wojtek żyje tańcem, nie chciał nigdzie wyjeżdżać na wakacje, aby nie przepuścić zajęć tanecznych, a w następnym tygodniu wyjeżdża na oczekiwane od roku Bachaturo do Warszawy. Przed nim też ważny rok, bo będzie w trzeciej klasie gimnazjum, no i wypadałoby ładnie napisać testy gimnazjalne, aby dostać się do szkoły średniej.

7 kwietnia 2013
I znów niepostrzeżenie przeleciało następne pół roku. Wydarzyło się mnóstwo.
    Najważniejsze: Alinka miała 3 kwietnia operację w szpitalu w Krakowie Prokocimiu. Operacja była na otwartym sercu w krążeniu pozaustrojowym. Udała się bez komplikacji. Teraz Alinka już jest przeniesiona z oddziału intensywnej terapii na oddział normalny i szybko dochodzi do siebie. Agatka ciągle karmi Alinkę piersią, oprócz tego wprowadza nowe pokarmy na zasadzie - na co Alinka ma ochotę, to je. Więc dziecko uwielbia poznawać nowe smaki, je już prawie wszystko - od indyka, po brokuły, ziemniaki, ciasto, itd... W związku z tym panie pielęgniarki miały trochę kłopot z Alinką, bo, jak tylko się wybudziła, nie mogły jej nakarmić - butelki z mlekiem ssać nie chciała, smoczka ssać nie chciała, nudziła się, ruszała, wyrywała wkłucia. I w końcu chyba odkryły, że potrzebuje zjeść coś normalnego, bo dały jej kromkę chleba, któą oczywiście całą zjadła :)
    Odbył się już II Lubelski Festiwal Chórów Parafialnych, tym razem pod hasłem "Gorzkie Żale przybywajcie..." Impreza dużo większa niż poprzednio, osiem spotkań festiwalowych. W ramach tego Festiwalu odbył się koncert z muzyką do płyty, która ma byc nagrana w ramach Basi habilitacji. Połowa płyty już nagrana, w tym tygodniu następne podejście do części a cappella.  No i praca pisemna już jest w trakcie pisania, ale idzie wolno, bo oczywiście Basia robi dziesięć innych równie ważnych rzeczy na raz.
    Rodzinnie właśnie zaczynamy remont, bo Miłka wymyśliła przeprowadzkę - wymieniamy się sypialniami.
    I młodsze pokolenie Rodzinki zaczyna się niepokojąco rozjeżdżać - Miłka przymierza się do Hiszpanii, Elę ciągnie niepokojąco Norwegia... Kacper na razie w Białymstoku, ale nic nie wiadomo...,  Wojtek chciałby, ale jeszcze za młody... 

26 października 2012
Znów czas przeleciał w tempie błyskawicznym.
Wydarzyło się mnóstwo!!!
    Najważniejsze: Rodzinka szczęśliwie się powiększyła o córeczkę Agatki i Piotrka - Alinkę. Alinka urodziła się w terminie, 5 sierpnia 2012 r. w szpitalu w Świdniku. Niestety w trzeciej dobie życia zdiagnozowano u niej wadę serca, i tak zaczęły się problemy. Od razu przewieziono ją do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie na kardiologię i rozpoczęto badania, obserwację i leczenie. Obecnie jest już w domu, ale co jakiś czas trzeba powtarzać badania w szpitalu. No i czekamy na ewentualną decyzję o zabiegu operacyjnym, który został zapowiedziany. na samym początku. 30 września Alinka jako Alina Jadwiga (imiona po prababciach) została ochrzczona w kościele w Kazimierzówce. Rodzice chrzestni: ciocia Ania Szlązak i wujek Kacper Pazur. Agatka ma chwilową "macierzyńską" przerwę w pracy z dwoma chórami, z reszty zajęć zrezygnowała. Piotruś ukończył w międzyczasie studia licencjackie.
    Marek został dziadkiem podczas dwumiesięcznego pobytu w Chorwacji jako skiper jachtu SPIRIT. Okrojona Rodzinka w składzie - Ela, Miłka, Kacper, Wojtuś mieli okazję z nim pożeglować w czasie jednego rejsu. Wcześniej, Miłka jako kierownik kolonii, Ela i Kacper jako wychowawcy przeżyli horror podczas jednego turnusu kolonijnego w wakacje - połowa uczestników i wychowawców (ok. 50 osób) pochorowała się i w ciągu jednej doby "wylądowała" w kilku okolicznych szpitalach.
    Basia na szczęście zdecydowała się zostać w wakacje w Lublinie, intuicja jej podpowiedziała, że będzie potrzebna. I tak się stało, okazało się, że jest pomocna w szpitalu przy Alince, aby Agatka mogła trochę nocami odpocząć we własnym domu. Oprócz tego Basia napisała i wydała publikację o improwizacji gordonowskiej, do której już się przymierzała od dawna. Teraz czas na zrobienie habilitacji. Pierwsze kroki już są czynione, a najważniejsze, że pracuje z chórem, bo zyskałą szansę prowadzenia Chóru Wydziału Artystycznego UMCS. I Lubelski Festiwal Chórów Parafialnych okazał się bardzo udaną imprezą, teraz czas na przygotowania do drugiej edycji.
    Miłka (już inżynier zarządzania i student studiów magisterskich na Politechnice Lubelskiej) przeżyła następną wielką przygodę - pielgrzymka Camino z Portugalii do Santiago de Compostella w Hiszpanii - wrześniowy trzytygodniowy wypad. Wróciła szczęśliwie, ale nie obyło się bez przygód - np. nocowanie pod chmurką podczas dwóch nocy w Londynie, czy niezidentyfikowana do końca choroba z uciążliwą wysypką podczas trasy w Portugalii i Hiszpanii.
    Kacper kontynuuje studia w Białymstoku już na etapie studiów magisterskich, ale coś chyba często będzie bywać w Lublinie, bo ciągnie tu go nie tylko przywiązanie do Rodzinki...
    Wojtuś miał bardzo trudny rok. Gimnazjum jednak trzeba było zmienić, lekarze mieli rację niepokojąc się, bo została zdiagnozowana choroba tarczycy. Treningi kung-fu zostały przerwane z powodu braku sił i energii, co, jak się później okazało wiązała się z tą nieszczęną tarczycą. Na szczęście powoli się wszystko normuje - leczenie ustawione, nowa szkoła Wojtka zaakceptowana, a taniec go nadal trzyma w gotowości - co chwilę jakieś kursy, warsztaty, salsoteki... I to dobrze, bo najważniejsze, żeby robić to, co się lubi, a Wojtek taniec już pokochał całym sercem.
    Ela pracuje, tańczy, działa... Nietety służbowo jest na wygnaniu, bo Teatr Muzyczny i Filharmonia na parę lat z powodu przeróbki budynku zostały pozbawione siedziby. Ostatnie próby Teatru odbywały się w budynku Poczty Głównej w warunkach strasznych....
    Babcia Danusia została Prababcią Danusią. Czuje się lepiej po dwóch operacjach oczu, działa intensywnie w parafii i pracuje twórczo...

17 grudnia 2011
Niepostrzeżenie minął już prawie cały rok 2011 i trzeba nadrobić zaległości w pisaniu naszej kroniki.
Rok minął szczęśliwie bez żadnych wielkich nieszczęść, pracowicie, intensywnie.
    Basia i Marek tym razem sami pożeglowali do Chorwacji. Marek został wynajęty jako skiper i udało się uzyskać jedno miejsce dla Basi w załodze Stelliny. I co Marek zarobił, Basia wydała na rejs, wyszło więc na zero, a przy okazji był miły wyjazd. Obyło się bez nieszczęśliwych wypadków, Basi udało się przełamać uraz przed wchodzeniem na jacht i Chorwacją, ręka też sprawiała się całkiem dobrze. Niestety łokieć jest już trwale uszkodzony, więc ręka nie wóci do sprawności, ale Basia kontynuuje dalej rehabilitację. Nawet od jesieni 2011 roku zaczęła już współpracować z dwoma chórami jako dyrygent i w październiku dyrygowała pierwszym koncertem. Kontynuuje także prowadzenie zajęć umuzykalniających dla niemowląt i małych dzieci razem z Agatką, nadal koordynuje Programem Śpiewająca Polska", przygotowuje swoją autorską imprezę pod nazwą Festiwal Chórów Parafialnych, no i ma normalne zajęcia na Uczelni z perspektywą intensywnej pracy nad habilitacją. Tak więc zajęć jest mnóstwo i po powakacyjnym nabraniu energii chyba organizm się zbuntował nadmiarem obowiązków i zafundował Basi obowiązkową przerwę w postaci zapalenia oskrzeli.
    Agatka i Piotruś intensywnie pracują, Piotruś obrócz zajęć służbowych kontynuuje studia, Agatka prowadzi trzy chóry i zajęcia umuzykalniające, zajęcia muzyczne. Na szczęście zrezygnowała z etatowej pracy w szkole, gdzie musiała poświęcać zbyt dużo czasu i energii, i czuła już pod koniec września, że zaczyna się wypalać zawodowo. Tak więc podjęłą asertywną decyzję - i odżyła!
    Miłka w wakacje przeżyła wielką przygodę - cały miesiąc była w Hiszpanii jako wolontariusz Światowych Dni Młodzieży. Teraz nadal studiuje, pracuje i przymierza się do pisania pracy inżynierskiej.
    Kacper nadal studiuje, ma coraz więcej zadań w orkiestrze swojej Uczelni, niestety nie udało się Rodzince dojechać na koncerty, ale Agatka i Piotruś uratowali honor Rodziny i raz pojechali do Białegostoku na koncert.
    Wojtuś awansował na gimnazjalistę. Obawiał się rochę zmiany szkoły, i niestety jego przypuszczenia, że będzie to szkoła przetrwania - nie odbiegają daleko od prawdy. Na szczęście realizuje się tańcząc salsę, rozpoczął też treningi kung-fu w stylu modliszki. Tylko lekarze coś zaczynają krzyczeć, że mały, że chudy... Ale miejmy nadzieję, że wyskoczy do góry, Kacper też był najmniejszy w klasie, a teraz wyrósł jak dąb ;)
    Ela ledwo wiąże koniec z końcem, ale spełnia się tańcząc salsę, nie odmawia propozycjom dodatkowych koncertów, wczora właśnie miała okazję pierwszy raz wykonać z orkiestrą Filharmonii w Kielcach Walc Kwiatów. Z sukcesem!
    Babcia Danusia ma problemy ze wzrokiem. Oprócz zwyrodnienia plamki żółtej doszła zaćma i skończyło się to operacją jednego oka. Na szczęście operacja się udała i wzrok się troszkę poprawił.

2 stycznia 2011
Święta Bożego Narodzenia i wszystkie imprezki okołoświąteczne (urodzinowa Miłki, imieninowa Kacpra, rodzinno-sylwestrowa) już za nami. Było miło, rodzinnie, spokojnie. Zostaliśmy też zaproszeni na noworoczny obiad do dawno nie widzianej Rodziny, miejmy nadzieję, że odnowione i nowo zdobyte między młodszym pokoleniem kontakty zostaną utrzymane.
    No i przed nami następny - jeszcze nie zapisany rok - miejmy nadzieję, że przyniesie nam wszystkim szczęście, radość, pokój i jak najmniej problemów.   

30 października 2010
Agatka i Piotruś powoli się urządzają. 24 października bylismy na imprezce parapetowo-urodzinowej z okazji urodzin Piotrka, i pierwszy raz w nowym mieszkaniu. Widać dużo pracy włożonej przez Młodych - ładnie, funkcjonalnie. Życzymy, aby jak najszybciej udało się skończyć wszystkie prace i zacząć spokojnie mieszkać. Agatka i Piotruś mają swoją stronę internetową, zapraszamy do śledzenia ich historii: http://www.agataipiotr.pl/"
    Basia z Agatką juz po pierwszych zajęciach umuzykalniających dla niemowląt i małych dzieci w wieku 0-2 lata. Udało się zebrać grupę 11-osobową. Warunki do tych zajęć w szkole "Skrzydła" zostały przygotowane bardzo dobrze, jest osobna sala z ładną wykładziną, bez sprzętów, idealna do spotkań gordonowskich. Będziemy organizować następną grupę.
    Marek większość wolnego czasu spędza nad Zalewem Zemborzyckim przygotowując żaglówki do sezonu zimowego. Miłka i Kacper rozpoczęli nowy rok akademicki. Kacper z Madzią, która rozpoczęła właśnie karierę studentki na Uniwersytecie Muzycznym dorabiają w Białystoku jako "wykładowcy". Ela oprócz pracy zawodowej realizuje się w tańcu, do którego w lecie zaraziła Wojtka. Wojtusiowi powoli salsa zaczyna przesłaniać świat. Po bezskutecznych poszukiwaniach partnerki w swoim wieku, która chciałaby z nim trenować i tańczyć turniejowo, zdecydował się pozostawić sobie taniec dla przyjemności. I chyba dobrze...

23 września 2010
Ślub Agatki i Piotrka już za nami. Było przepięknie! Uroczysta oprawa - i muzyczna, i liturgiczna w kościele parafialnym, wspaniałe wesele w pięknej sali, mnóstwo gości, którzy świetnie się do rana bawili. Kochana Rodzinka, która się zjechała z dalekich stron, i rzesza przyjaciół Państwa Młodych. Podobno wszyscy chwalą całość Uroczystości za organizację - to wspólna zasługa Państwa Młodych, świadków, rodziny i sztabu pomocników. Teraz czekamy na zdjęcia i nagrany film, a Młodzi ciągle przygotowują swoje mieszkanko, które z powodu opieszałości fachowców wciąż nie jest gotowe. I życzymy Agatce i Piotrusiowi wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze Życia!  

9 września 2010
Sierpień mamy juz za sobą. Coś ostatnio w tym wakacyjnym miesiącu doświadczają nas zdrowotne kłopoty... Tego roku padło na Hanię (zawał).
   Nam udało się wyrwać na tydzień pod żagle na Mazury. Basia, Ela, Miłka i Marek po trzech latach nieobecności powrócili na znane szlaki (mapka i foto). Basia przełamała się i dzielnie żeglowała na pokładzie niewielkiej Cariny. Zasługuje na pełne uznanie!
   Wojtek z Elą odbyli piracki rejs po Wiśle jako załoga salsowego statku. Był to dalszy ciąg ich tanecznego cugu.
   Hania wraca do zdrowia, my zaś jesteśmy w stanie podgorączkowym - przedślubne przygotowania...

12 sierpnia 2010
Semestr minął szczęśliwie, studenci: Miłka i Kacper wszystko zaliczyli, a Basia przetrwała wszystkie zajęcia bez zwolnienia lekarskiego. Po zakończeniu zajęć napisała jeszcze trzy publikacje. Ręka biedna, nadal niesprawna, najtrudniej wytrzymać przed zmianami pogody.  
    Lato tym razem gorące i piękne, chociaż wokół ciągle coś się dzieje - burze, powodzie. Rodzinka nie spędza wakacji wspólnie, ale udało się każdemu "wykroić" parę dni na odpoczynek. W lipcu Marek, Basia z Miłką i Wojtkiem pojechali na tydzień na działkę do Tomków i pozwiedzali trochę wybrzeża, a już jutro niespodziewany wyjazd na Mazury. Popływamy Karawelą w składzie: Marek, Basia, Ela, Miłka. Kacper tym razem przeżywa wakacje pod znakiem Madzi i pracy w Krępcu. Agatka zakończyła studia broniąc 15 lipca pracę magisterską. Teraz intensywnie działa na rzecz przygotowań do ślubu, który zbliża się wielkimi krokami. Roznoszą z Piotrusiem zaproszenia, szykują gniazdko, co wiąże się z trzęsieniem ziemi w Krępcu. Suknia ślubna już jest szyta i po pierwszej przymiarce.
    Ela wciągnęła się w taniec, zaraziła Wojtka, który, jak się okazało - ma prawdopodobnie talent do salsy. Na wesele Agatki i Piotrka szykuje się niezła potańcówka... 
   
12 lutego 2010
Zima nadal trzyma bardzo mocno, dawno tak nie było. Mróz, mnóstwo śniegu, co jakiś czas problemy z zakorkowanymi ulicami, z samochodem, który nie chce odpalić.
    Ela z Chin wróciła szczęśliwie, wylatała się samolotami za wszystkie czasy. Przykro, bo jest już po rozwodzie z Rochem. Niestety nie udało im się stworzyć rodziny, okazało się, że żyją w dwóch różnych światach, które nie zawsze współgrają ze sobą. Roch odnosi sukcesy, nagrywa płyty, koncertuje. Życzymy mu wszystkiego najlepszego.
    Wojtek właśnie zaczyna ferie.
    Kacper już w Białymstoku, zaczął drugi semestr studiów.
    Agatka wraca do Wrocławia na ostatni semestr już za kilka dni. Na razie wykorzystują z Piotrusiem każdy moment, aby być razem, są w trakcie roznoszenia zaproszeń na ślub. Śliczne białe buciki na ślub Agatka już sobie kupiła.
    Miłka ma przed sobą jeszcze dwa egzaminy w tej sesji, mamy nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze.
    Basia zakończyła ostatnią - trzecią turę rehabilitacji. Niestety, łokieć do formy wrócić nie chciał, a do pracy trzeba już wracać, bo zaczyna się letni semestr. Zobaczymy, na jak długo. Lekarz sugeruje dalsze leczenie, ale nie wiemy w jakiej formie... Na razie wszystko wygląda dość kiepsko...

21 grudnia 2009
Zima przypomniała sobie o swych obowiązkach. Dzieci - studenci (Agatka i Kacper) zjechali już do domu. Ela zaś wyjechała na tournee po Chinach z Orkiestrą Marka Tracza. Wraca w styczniu.
Basia kończy kolejną turę rehabilitacji z niewielkim postępem.
Reszta przygotowuje się do Świąt. Aby nie było zbyt monotonnie, Hania złamała nogę. Jakieś fatum nad naszą rodziną...

27 listopada 2009
Wakacje się skończyły dawno, ale niestety pozostawiły złą pamiątkę. Podczas rejsu w Chorwacji Basia złamała bardzo poważnie lewą rękę w łokciu. Przeżyła juz kilka operacji, kilka długich pobytów w szpitalu, miesiąc rehabilitacji, jest przed następną rehabilitacją. Z ręką jest bardzo źle, najprawdopodobniej pozostanie niesprawna, ale walczymy o każdy milimetr powiekszenia zakresu ruchu.
    Kacper dostał się na studia, mieszka w akademiku, na razie jest zadowolony.
    Marek dzielnie obronił pracę magisterską. Aż sie nie chce wierzyć, że przeżylismy te ciężkie pięć lat zjazdów, zaliczeń i egzaminów.
    Agatka i Piotruś zaręczyli się. Data ślubu wyznaczona na 18 września 2010 roku.

20 lipca 2009
Wakacje, a za nami niezwykle gorący okres i mnóstwo niezwykle ważnych wydarzeń w życiu Rodzinki:
    Kacper zdał dyplom, zdał maturę, zdał na studia. Jutro będzie wiadomo, czy się dostał, ale na 99 procent jesteśmy pewni, że tak, ponieważ punktację ma bardzo wysoką. Przed nami załatwianie jakiegoś lokum, a przed nim wielkie zmiany, bo trzeba będzie zacząć samodzielne życie. Kierowca z niego dobry, widać, żer uwielbia prowadzić, aż czasem trzeba go trochę stopować.
    Miłka poprzednią sesję zdołała zaliczyć na dwóch kierunkach, ale później zdecydowała, że jednak jest jej za ciężko. Zrezygnowała z KULu, wybrała Politechnikę, no i tę sesję ładnie zaliczyła, ma wakacje.
    Agatka także jest już w domu, przed nią ostatni rok studiów i pisanie pracy magisterskiej, do której już zaczęła zbierać materiały. Najważniejsze, że Piotruś wrócił szczęśliwie po prawie dwóch latach nieobecności. Została odprawiona piękna Msza Św. w Jego intencji i odbyło się spotkanie z przyjaciółmi.
    Wojtek zdał do klasy piątej. Świadectwo ma nie najlepsze, ale twierdzi, że w przyszłym roku bedzie lepiej. Od kwietnia zaczął chodzić w klubie osiedlowym na zajęcia taekwondo. Bardzo mu się to podoba. Ma teraz wakacje, spędza je w domu, albo u Eli. Mieliśmy też wycieczkę do Warszawy na lotnisko, gdzie odwoziliśmy Marka na lot do Chorwacji, a potem zwiedzalismy Warszawę.
    Marek w Chorwacji spędza aż dwa miesiące, tylu jest chętnych na pływanie na Białym. Dzisiaj wymieniają się kolejne załogi. Z tego, co obserwujemy, to rejsy ma z przygodami. My dojedzimy tam w sierpniu na 11 dni.
    Basia przepracowała ten semestr, jakoś udało się powoli wdrożyć w zajęcia. Teraz pracuje nad kolejnym śpiewnikiem dla Śpiewającej Polski.
    Ela wydała płytę DuoSerenite, odbyła maraton z "Władcą Pierścieni". I niestety informacja bardzo traumatyczna dla nas wszystkich: rozstaje się z Rochem. Niestety nie udało im się stworzyć rodziny. Każde właściwie było osobno, i każde miało inne oczekiwania. Smutno.

2 lutego 2009 r.
Parę ważnych wydarzeń za nami:
    Kacper zdał egzamin na prawo jazdy - za pierwszym razem! Już by chciał samodzielnie jeździć, ale spokojnie... Teraz następny egzamin - jazdy z Rodzicami i przekonanie ich do swoich umiejętności. Studniówka też już za nim, program studniówkowy - rewelacyjny!
    Miłka i Agatka - w ferworze sesji.
    Wojtek zaczął ferie, skończył (miejmy nadzieję) grypę.
    Marek zaczął pracę na nowym stanowisku, ma mnóstwo pomysłów i jeszcze więcej związanej z nimi pracy.
    Basia zakończyła urlop zdrowotny i za dwa tygodnie zaczyna zajęcia. Prezentacje chórów i wielki koncert "Śpiewającej Polski" w Filharmonii Lubelskiej udały się nadspodziewanie dobrze. Intensywne przygotowania artystyczne i organizacyjne zdały egzamin.
    Ela zakończyła nagrania do płyty DuoSerenite. Duet rozkwita, propozycji koncertowych przybywa. Przed nią znów wyjazd - maraton z "Władca Pierścieni".

14 listopada 2008
Praca już w pełnym toku.
    Nawet Basia, która przebywa wciąż na urlopie dla poratowania zdrowia, ciągle coś robi. Albo wpisuje nutki w komputer (uff! Suita już skończona!), albo robi na maszynie dziewiarskiej, albo działa w Śpiewającej Polsce - koncerty, wyjazdy, konferencje... Już w domu zaczynają ją znów nazywać pracoholikiem... Ale cóż, gdyby ciągle miała się wczuwać w swoje problemy zdrowotne, które wcale się nie kończą, a nawet nasilają, załamałaby się. A tak, nie ma czasu o nich mysleć...
    Marek pracuje i cały czas nie może się rozstać z żeglowaniem. Listopad w pełni, a Orionek nad Zalewem co chwilę pływa. Udało mu się nawet wyrwać Basię z domu na popływanie, i było bardzo przyjemnie.
    Kacper już ma jazdy, i podobno go instruktorzy chwalą. Oby tak dalej...
    Wojtuś zapisał się w szkole na SKS. Chodzi na tenis stołowy i gimnastykę z akrobatyką. Na razie bardzo zadowolony, tym bardziej, że czwarta klasa okazała się nie taka straszna..
    Miłka biega miedzy KULem, Politechniką, KSMem. I Kantyleną! Na razie wszystko "do przodu", miejmy nadzieję, że tak będzie, i wystarczy Jej sił na wszystko.
    Ela ostro pracuje - Teatr, Filharmonia, Wrocław, koncerty i nagrywanie płyty z Duo Sérénité, duetem, które stworzyły razem z Agnieszką. Świetnie się rozumieją i dobrze im się muzykuje, a to najważniejsze. Na szczęście Roch często przyjeżdża mimo swych rozlicznych obowiązków.
    Agatka zadebiutowała w Śpiewającym Wrocławiu od razu z górnej półki. Dyrygowała na koncercie 300-osobowym chórem chórów i orkiestrą policyjną. Gratulujemy! I życzymy, aby utworzony przez nią chór szkolny Dzwoneczki  pięknie się rozrastał i pięknie śpiewał. No i duzo siły na to wszystko - trzy chóry i studia.
    Jutro 15-ta rocznica śmierci Dziadka Władka - taty Basi. Wieczny odpoczynek...

25 września 2008
Wakacje się skończyły.
    Marek wrócił z rejsów cały i zdrowy, pełen wrażeń. Ciekawe, czy takie spędzanie wakacji stanie się u Niego regułą?
   
Basia wróciła z sanatorium z Ciechocinka, pewnie niedługo udostępni małą galerię zdjęć. Twierdzi, że zaczęła odpoczywać dopiero, jak trzeba było wracać. Ale wracać trzeba było, bo czekała praca nad przygotowywaniem szkolenia Śpiewającej Polski, no i pomoc Wojtusiowi stresującemu się czwartą klasą. Ostatnie badania wykazały, że "rokowania są dobre", ale, niestety do pracy powrócić jeszcze nie powinna. I nie wiadomo, jak to wszystko będzie jeszcze długo trwało, nerwy się mogą regenerować nawet i dwa lata.
    Miłka już po wszystkich egzaminach, teraz czeka ją początek roku akademickiego. Ciekawe, jak poradzi sobie jednocześnie na dwóch kierunkach studiów?
    Agatka już cały miesiąc jest we Wrocławiu. Robi remont mieszkania, intensywnie udziela się chóralnie, oraz sama tworzy nowy chór w szkole podstawowej. Początki nie są łatwe, ale mamy nadzieję, że przebrnie, nie zniechęci się i będzie działać!
    Kacper się w międzyczasie zestarzał - skończył 18 lat! Wszystkiego najlepszego w dorosłym życiu! W najbliższy poniedziałek zaczyna kurs prawa jazdy.

22 sierpnia 2008
Wakacje powoli dobiegają do końca. Przeżyliśmy nasz pierwszy wypad na rejs jachtem do Chorwacji. Nie obyło się oczywiście bez przygód. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć. Link do albumu jest w "Naszej galerii".
    Marek jeszcze został na "Białym" w Chorwacji, pływa z innymi załogami.
    Basia wybiera się na trzy tygodnie do sanatorium do Ciechocinka - jeszcze nie wie, jak wytrzyma to wygnanie. Odpoczynek jej sie jednak przyda, bo pomimo urlopu zdrowotnego cały czas intensywnie działa. Ostatnio robiła śpiewniki dla dyrygentów "Śpiewającej Polski". Twarz nadal boli, zabiegi nie pomogły, jeszcze pod koniec września będą następne, chyba najważniejsze badania, które podpowiedzą, miejmy nadzieję, jak można pomóc. W związku z tym cały czas zawieszona i niewiadoma jest praca od października.
    Miłka dostała się na drugi kierunek studiów, oby sobie ze wszystkim poradziła. W wakacje  razem z Agatką i Kacprem intensywnie działali z KSMem, bo - a to obozy w Częstoborowicach, a to spotkania z gośćmi z Kuby.
    Wojtek przygotowuje się już psychicznie do nowego rozdziału w życiu - czyli pójścia do klasy czwartej, który, jak dla wszystkich uczniów zawsze przynosi wiele zmian. Do grania na instumencie konsekwentnie powrócić na razie nie chce.
    Ela zdołała pojechać z Rochem na parę dni do Szczawnicy. Niestety, cykl pięknych wycieczek przerwała grypa jelitowa, i Ela zdecydowała się na powrót do domu. Jeszcze ten rok czeka Elę i Rocha oddalenie - ze względu na studia podyplomowe Rocha, ale plany wyjazdowe Eli też robią się coraz ciekawsze...
 
11 kwietnia 2008

Z Wojtusiem w porządku, szkołę powoli nadrabia, pływanie też, gorzej z uczestnictwem w zajęciach w-f. Cały czas uważa, że biodro nie jest dość sprawne, by mógł normalnie ćwiczyć. Do lekcji muzyki i ćwiczenia na gitarze też jeszcze nie wrócił. Obawiamy się, że bedzie z tym problem.
    Marek "wyrwał się" na tydzień do Chorwacji, pomaga przygotować znajomy jacht do sezonu.
    Basia w ciągłym szoku. Przez przypadek dowiedziała się, że chór AMICUS odbywa próby z nową dyrygentką. Zarząd Stowarzyszenia "Magnum Bonum" postąpił bardzo "brzydko". Nie wypada kogoś, kto stworzył od "zera" bardzo dobry, odnoszący sukcesy chór dziecięcy - tak bez słowa podziękowania, ani wyjaśnienia - skreślić. Nawet nie dane było Basi i Agnieszce - akompaniatorce, pożegnać się z dziećmi z Chóru. A na "naszej-klasie" pytają: czemu Pani nie dyryguje chórem? I co odpowiedzieć? Ze zdrowiem też nie bardzo. Po operacji zatoki szczękowej nerwy twarzy nie doszły do sprawności, i teraz Basia prowadzi intensywne działania rehabilitacyjne, aby dolegliwości ustapiły. Gorzej, że sami lekarze nie wiedzą, co z tym wszystkim robić. Na razie urlop zdrowotny przedłużony do końca czerwca, zobaczymy, co będzie dalej.
    Ela wróciła z wyczerpującgo tournee z muzyką do "Władcy Pierścieni" po Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Nie mamy pojęcia, jak ona to wszystko wytrzymała - 39 koncertów w ciągu 6 tygodni! Z kraju wyjechała chora, a wróciła zdrowa i zadowolona!

3 lutego 2008
Dobra wiadomość! Wojtuś jest zdrowy! Nastąpiło to nagle i nieoczekiwanie. Do tej pory cały czas Wojtusia bolało biodro, bardzo cierpiał, kilkakrotnie Basia dzwoniła do lekarza, aby przyśpieszyć przyjęcie do szpitala, które było wyznaczone na 4 lutego, ale lekarz kazał czekać. 22 stycznia ksiądz Marcin przyszedł do domu, wyspowiadał Wojtusia, udzielił Mu sakramentu Namaszczenia Chorych. No i nagle 31 stycznia przestała boleć noga, 1 lutego podczas badania, lekarz ze zdziwieniem stwierdził, że wszystkie ruchy są prawidłowe, prześwietlenie nie wykazało żadnych zmian, czyli - Wojtuś jest zdrowy, ma wstać z wózka inwalidzkiego, w którym spędził ostatnie 2,5 miesiąca, i ma zacząć chodzić! Rower, basen i za tydzień do szkoły! Zaskoczenie absolutne, jutro miał być szpital, a w perspektywie być może 2 lata chorowania. Cieszymy się bardzo!
    Basia za to otrzymała nieoczekiwaną informację, że Stowarzyszenie Magnum Bonum w Krasnymstawie zawiesza do odwołania z powodów finansowych działalność Chóru AMICUS. No i znów szok, chór miał w maju jechać na konkurs do Równego na Ukrainę, Basia znalazła już odpowiedni repertuar, skompletowała, popisała i poskanowała nuty, a tu... Co najmniej przykro i nieprzyjemnie. Blizna po operacji cały czas boli, pracy nie ma, wszystko źle... Nie wszystko, najważniejsze, że z Wojtkiem w porządku, reszta, jakoś się ułoży.

13 stycznia 2008 r.
Niestety znów minął już niemal rok. Chyba był to najcięższy i najtrudniejszy rok w 27-letnim małżeństwie Basi i Marka. Jeszcze nie było tylu na raz problemów, przede wszystkim zdrowotnych.
    Te problemy Basi, które były opisane 5 marca 2007 doprowadziły do poważnych powikłań zdrowotnych, pobytów w szpitalach, badań, podejrzeń, diagnoz, czasem trafionych, a czasem wręcz przeciwnie. Krótko mówiąc - od 1 kwietnia 2007 r. Basia jest wyłączona z pracy zawodowej, obecnie przebywa na urlopie zdrowotnym, a teraz jest świeżutko po operacji. Z przyjemności - może wymienić rejs Iskrą na Morzu Bałtyckim we wrześniu 2007 r. (też na chorobę morską nie cierpiała :-), no i oczywiście rejs rodzinny na Mazurach - w dwie załogi (na Kodze - Marek, Basia, Wojtuś, na Karace - Agatka, Miłka i Kacper).
    Najważniejsze wydarzenie rodzinne minionego roku: Ela 28 lipca 2007 r. wyszła za mąż za Rocha, przyjęła nazwisko Pazur-Modrzejewska (jednak więzy z rodziną Pazur są zbyt silne :-). Wcześniej pięknie skończyła studia, dostała cały etat w Teatrze Muzycznym w Lublinie. Zdała także do Filharmonii Lubelskiej i, jeśli jest potrzebna, gra tam partię drugiej harfy. Zaczyna także powolutku koncertować solo. Teraz planuje wyjazd na tournee do Niemiec z orkiestrą z Wrocławia. Mieszkają z Rochem prawie samodzielnie (z Babcią Danusią) w Lublinie, ale Roch jest w ciągłych rozjazdach, bo ma pracę w Akademii Muzycznej i w MDK w Krakowie, a jeszcze podyplomowo studiuje w Bazylei.
    Wojtuś od 20 listopada 2007 r. choruje na biodro. Od tego czasu nie może chodzić, nie był w szkole, przerwał naukę pływania, którą zaczął od września, przerwał granie na gitarze. Do tej pory przeżył dwa pobyty w szpitalu - na chirurgii i na ortopedii, i nie wiadomo na razie, co będzie dalej, bo, albo czekamy na ustąpienie choroby, albo na diagnozę i leczenie.
    Agatka nadal we Wrocławiu, ostro studiuje, udziela się chóralnie (w jednym, świetnym chórze śpiewa, w drugim, też świetnym - pomaga jako korepetytor). Niestety ma problemy zdrowotne (chudnie w oczach), ale, co się dziwić, jeśli Piotruś od września w Hawanie...
    Miłka w międzyczasie studiuje, jest już na drugim roku Filozofii KUL. W międzyczasie, bo przede wszystkim służy w KSM Archidiecezjii Lubelskiej, któremu jako skarbnik Zarządu poświęca każdą chwilę, nawet nie tę wolną...
    Kacper - czasem ćwiczy (jeśli nie ma problemów z ustami, które są (te problemy ;-) ostatnio bardzo częste), czasem się uczy (jednak, prawdę mówiąc robi to rzadko, zważywszy na wyniki, których tu upubliczniać nie będziemy). Miejmy nadzieję, że te kryzysy się skończą i wyjdzie na prostą. Ogólnie chłopak jest ok., (wyrósł i patrzy na nas wszystkich z góry).
    Marek usiłuje ogarnąć to całe towarzystwo, oby miał na to wiele siły i cierpliwości, zważywszy na mnóstwo pracy - i służbowej, i na studiach, no i ten rozsypujący się samochód (który był tak niedobry, że odmówił palenia akurat, gdy był najbardziej potrzebny). Ponieważ Basia musiała zrezygnować z prowadzenie chóru w parafii Św.Antoniego, Marek też zrezygnował ze śpiewania tam, ale na szczęście znalazł odrobinę przyjemności w śpiewaniu w Scholi Gregoriańskiej. (Basia trochę zazdrosna, ale trudno, skoro sama nie chciała, lub nie mogła...)
 
6 marca 2007
Dzisiaj dziewiąte urodziny Wojtusia. Wszystkiego najlepszego dla solenizanta! 

5 marca 2007 r.
Ojej, minął rok, ale szybko! W tamtym konkursie, o którym ostatnio była mowa, awansowaliśmy do Finału, a w Bydgoszczy zdobyliśmy Srebrny Kamerton! Niestety w tym roku się nie udało, po drugim etapie nie przeszliśmy do Finału. Ale trudno, też tak czasem musi być. W tym roku było i tak dużo sukcesów chóru, i ogólnopolskich i międzynarodowych. Co jeszcze się zdarzyło? Chyba trzeba wypunktować najważniejesze:
    Miłka zdała maturę, niestety nie dostała się na Pedagogikę i ostatecznie "wylądowała" na Filozofii KUL, jest po pierwszej sesji, wykończona psychicznie i fizycznie, ale cała i zdrowa. Co dalej, to zobaczymy, na razie udziela się jeszcze w wielu różnych miejscach, no i intensywnie się uczy.
    Ela jest po pierwszym recitalu dyplomowym, pisze pracę magisterską. I najważniejsze! Udało nam się kupić harfę, na razie zarżnęliśmy się kredytem, ale, czego się nie robi... No i następna ważna wiadomość, dostała 3/4 etatu w Teatrze Muzycznym w Lublinie,  i obecny rok spędza głównie w pociągach - poniedziałek i wtorek zajęcia w Krakowie, od środy do niedzieli praca w Lublinie. Jak Ona o wszystko wytrzymuje? I ustalona jest data ślubu!
    Agatka realizuje się we Wrocławiu na studiach, bardzo zadowolona, radzi sobie świetnie, już chyba wie, co chce robić w przyszłości... Oprócz działalności muzycznej, chóralnej udziela się w wolontariacie, nauczyła się języka migowego. A w Lublinie Wojtuś (i nie tylko) za Nią tęskni, i tęskni...
    Kacper wyrósł jak sosna, ma już włąsną trąbkę, we wrześniu był pierwszy raz na Iskrze na rejsie morskim z Gdyni do Szczecina i wrócił zachwycony. Ponoć też (tak, jak Ela, Miłka i Marek) nie cierpał na chorobę morską, no ale wtedy za bardzo nie kiwało...
    Wojtuś też rośnie, ćwiczy na gitarze, świetnie już czyta, na ostatnim obozie zimowym z chórem AMICUS pierwszy raz miał na nogach łyżwy i bardzo się Mu to spodobało, niestety do dzisiaj nie miał okazji w Lublinie porządnie pojeździć. Obecne zainteresowania: muzyka Piotra Rubika, film "Auta".
    Basia ostatni rok przeżyła bardzo intensywnie, było mnóstwo pracy, także w wakacje, bo "sekretarzowała" przy rekrutacji UMCS, od września znów zajęcia, no i organizm chyba się zbuntował, bo zaczęły się problemy zdrowotne - nietypowe bóle głowy, bezsenność, nadciśnienie, a teraz zapalenie gardła, oskrzeli... Przeżyła od listopada mnówstwo badań i zabiegów lekarskich, no i wygląda to wszystko niewesoło...
    Marek jak zwykle mnóstwo pracuje i się uczy. Na razie wszystko idzie do przodu, ale było wiele chwil zniechęcenia... Na szczęście Rodzinka wspiera i podtrzymuje na duchu... Zdecydowaliśmy się w tym roku po rocznej przerwie na rejs na Mazury. Wypłyneliśmy na dwóch malutkich jachtach UMCSu - Kodze i Karace. No i najważniejsze - mieliśmy zwiększoną załogę bo popłyneli  nami Roch i Piotruś. Nie było im łatwo dołączyć do tak zaprawionych żeglarzy, jak MY, ale byli bardzo dzielni (zapraszamy na oglądanie zdjęć w Galerii).
         
25 lutego 2006
AMICUS zdobył w I etapie Konkursu Chórów A Cappella Dzieci i Młodzieży I miejsce (ex aequo ze Szczygiełkami z Poniatowej). Obydwa chóry czekają teraz do 10 marca na werdykt Komisji z Bydgoszczy, czy przeszły do Finału. Cieszymy się, bo dzieci zaśpiewały bardzo ładnie, i miło, że zostało to docenione.

22 lutego 2006
Miłka prawo jazdy zdała (dzielna, bo już za drugim razem!), czas się teraz nauczyć jeździć tym właściwym pojazdem (patrz Fiat Ducato). Ela i Agatka pobyły chwilę (po dwa tygodnie, ale przemknęło jak chwila) w domu, i już są u "siebie", zaczęły drugi semestr, ferie się też skończyły. 25 lutego AMICUS przystępuje do pierwszego konkursu chóralnego. Prosimy o trzymanie kciuków.

29 stycznia 2006 r.
No i mamy następny rok! Wyprawa do Grodna się ostatecznie udała, chociaż nie obyło się bez problemów, a zdrowie dyrygentki szwankowało jeszcze przez cały miesiąc. A styczeń okazał się też bardzo wyczerpujący - każdej niedzieli co najmniej jeden koncert kolędowy. Miłka już po studniówce, po kursie na prawo jazdy, ale egzamin jeszcze nie zdany. Ela po sesji - zdała świetnie, w przerwach między mrozami (-28°C) udało się ją przywieźć do domu, jak zwykle razem z harfą. Zdrowie naszych mężczyzn coś zaczyna właśnie szwankować - wszyscy trzej kichają, kaszlą, prychają. Chłopaki nie dajcie się!

12 grudnia 2005
Jeszcze takiej długiej przerwy w pisaniu tych notatek nie było! Ale czas leci troszkę za szybko i czasem trudno za nim nadążyć. W skrócie: Wojtuś szkołą zachwycony, panią wychowawczynią zachwycony, gitarą zachwycony, panem od gitary zachwycony. Aż przyjemnie, gdy tak chętnie chodzi do szkoły, chociaż pracy ma naprawdę bardzo dużo. Pierwsze popisy też za nim, wyszły bardzo dobrze. Agatka we Wrocławiu też chyba znalazła swoje miejsce. Kierunek studiów okazał się interesujący, chociaż bardzo pracochłonny, a jeszcze, jak to Agatka, musiała sobie znaleźć mnóstwo dodatkowych zajęć. Tylko serce rozdarte... Ela pracuje, ćwiczy, uczy się, ratuje zdrowie, no i też ma serce rozdarte. Dobrze, że istnieje internet:-) Miłka już w klasie maturalnej, w przerwach między działalnością KSMowo-radioERową i kursem na prawo jazdy uczy się:-) Kacper też podobno się uczy, próbne (przed próbnymi) testy gimnazjalne poszły całkiem nieźle. Trąbkę trochę mniej słychać :-( Marek z Basią wiele się nie widują, każde tyle pracuje. Normalka. Trzymajcie kciuki, aby wyjazd do Grodna Chóru AMICUS się udał.

2 września 2005
Niestety już koniec wakacji! Skończyły się szczęśliwie. Agatka wróciła z Kolonii. Wrażenia miała raczej pozytywne, chociaż sprawy organizacyjne ze strony Niemców pozostawiały wiele do życzenia. Basia dokształcała się chórmistrzowsko w Gdańsku, Miłka rekolekcyjnie w Suścu, Marek rozpoczął prace remontowo-wykończeniowe w domu. Pierwszy dzień dwóch szkół Wojtka za nami. Jest nadzieja, że będzie dobrze, bo dzisiaj wrócił z lekcji zachwycony, a grać na gitarze już ma ochotę. Roch jest teraz w Wiedniu na kolejnym konkursie. Wiadomość z ostatniej chwili - przeszedł do drugiego etapu. Gratulujemy!

15 sierpnia 2005
Dziękujemy Tomkowi i Marioli za nasz tydzień wakacji niedaleko wybrzeża. Wojtuś zobaczył pierwszy raz morze. Roch zawojował Montreal i zdobył tam pierwsze miejsce w konkursie gitarowym. GRATULUJEMY! I oczywiście wszystkiego najlepszego z okazji jutrzejszych Imienin! Agatka i Piotruś w Kolonii uczestniczą w Światowych Dniach Młodzieży.

23 lipca 2005
Dziś egzamin Kacpra na żeglarza. Agatka w Puławach - jutro gra kwartet Beethovena na koncercie w Domu Chemika o godz. 15.00. Następne koncerty - 27 i 28go lipca o godz. 14.30 i finałowy 30 lipca o 19.00. Wstęp wolny. Roch w Lublinie. Koncertuje - 24 lipca w kościele M.B. Różańcowej po Mszy Św. o godz. 18.00 i 31 lipca - w Hadesie.

11 lipca 2005
Dziś 24 Rocznica Ślubu. Agatce wstępne w Krakowie się nie udały. Zdała pozytywnie na Edukację Muzyczną Akademii Muzycznej we Wrocławiu, i tu chyba będzie studiować. Już jesteśmy po obozie muzycznym AMICUSA w Zakopanem. Przez pierwszy tydzień Miłka dzielnie pomagała opanowywać w głosach nowy repertuar. W drugim tygodniu pojechała z KSMem nad Piaseczno, a do Zakopanego przyjechała Agatka. Kacper wraz z grupą z kościoła i z księdzem Sławkiem zdobywali najwyższe szczyty Tatr. Ela wypoczywała nad Balatonem. Marek pracuje i prowadzi kurs żeglarski nad Zalewem Zemborzyckim.

23 czerwca 2005
Nasi studenci zaliczyli pozytywnie sesję! Ela jest już na czwartym roku, Marek na drugim. Agatka jutro ma drugie podejście we Wrocławiu, pierwsze się nie udało.

14 czerwca 2005
Studenci - sesja! Uczniowie - ostatnie łapanie dobrych stopni. Agatka pojechała do Wrocławia zaaklimatyzować się przed wstępnymi.

31 maja 2005
http://tczew.naszemiasto.pl/wydarzenia/481162.html

25 maja 2005
Dziś nasz Zespół Rodzinny Famiglia Artiglio ma koncert. Zorganizowała go Szkoła Muzyczna I i II st. im. W. Lutosławskiego w Lublinie. Miejsce koncertu - Szkoła Podstawowa nr 51. Czas - godz. 18.00. Jutro wyjeżdżamy do Tczewa na Festiwal Muzyki Rodzinnej "FAMILIA - TCZEW"

11 maja 2005
Agatka już po maturze. Poszło chyba dobrze, szkoda, że wyniki dopiero pod koniec czerwca. Teraz pojechała do Wrocławia na konsultacje.

4 maja 2005
Aga - ustny angielski rozszerzony 16/20. Jutro pisemny j. polski, pojutrze j. angielski, 9 maja - matematyka. Długi weekend miły, mieliśmy gości z Wrocławia. Byliśmy razem w Niedrzwicy, a wczoraj spełniło sie marzenie Wojtka - pojechaliśmy do Parku Jurajskiego w Bałtowie. Dopełnieniem była przeprawa promem przez Wisłę.

21 kwietnia 2005
Aga - j. polski 20/20! Jutro ustny angielski.

19 kwietnia 2005
Mamy nowego Papieża! Dawny kardynał Jozef Ratzinger - Benedykt XVI
Agatka jutro zdaje maturę ustną z j. polskiego.

3 kwietnia 2005
Wczoraj umarł nasz kochany Papież Jan Paweł II. Smutno.

Wcześniej całkiem dobrze. Bardzo miłe Święta Zmartwychwstania Pańskiego, jak zwykle pracowite, zaraz po Świętach długo wyczekiwany Sakrament Małżeństwa w Rodzinie. Modlitwy zostały wysłuchane. Dziękujemy! Jutro Agatka zdaje dyplom z wiolonczeli.

17 marca 2005
Wojtuś z Kacprem chorzy. Na dworze jeszcze dużo śniegu, ale wreszcie czuć pierwszy powiew wiosny. Ela znów w Częstochowie. Szeherezada.

12-13 marca 2005
Nawiedzenie Kopii Jasnogórskiego Obrazu Najświętszej Marii Panny w naszej Parafii!

11 marca 2005
Wojtuś skończył siedem lat, Ela znów w Częstochowie (tydzień temu muzyka filmowa Krzesimira Dębskiego, dzisiaj Harnasie Szymanowskiego), Agata uczy się do muzycznych egzaminów dyplomowych, pracy ma bardzo dużo, oby jej sił wystarczyło. Wywiad z Rochem odsłuchany, gratulujemy, wyszło bardzo ładnie! Lublin znów zawiało i zasypało, coś ta zima nie chce nas opuścić!

13 lutego 2005
Sesja zaliczona pomyślnie, obrona pracy dyplomowej uwieńczona powodzeniem, Ela na przerwę międzysemestralną przyjechała do Lublina z Rochem. Pobyt ich minął bardzo owocnie, oprócz nieprzyjemności z powodu braku pozwolenia na ćwiczenie Eli na harfie w szkole. Cóż, widocznie absolwenci nie są teraz mile widziani, chyba, że trzeba uratować jakąś imprezę i zagrać koncert? Roch za to ćwiczył intensywnie, udzielił w Radiu Lublin wywiadu i umieścił w internecie swoją stronę. Aha, i jeszcze w imieniny Agatki młodzież wybawiła się na balu KSMu, a Agatka rozpoczęła zabiegi akupunktury w celu podratowania zdrowia.

3 lutego 2005
Niepostrzeżenie minął rok od założenia naszej strony. Z powodu chronicznego braku czasu nie udało się nam jej dopracować, tak, jakbyśmy chcieli, ale powolutku może się uda... Rok raczej pozytywny, chociaż trudny z powodu wielu różnych problemów.
Wracając do aktualności - sesja już się kończy, ale dzisiaj jeszcze trzy ważne egzaminy naszych studentów, no i oczywiście trzymamy kciuki za zdanie najbliższych egzaminów naszych zaprzyjaźnionych studentów. Szkoła wznowiła lekcje, Agatkę czeka trudny miesiąc nauki, Wojtuś twierdzi, że odzwyczaił się od przedszkola. Basia "wykańcza" pracę dyplomową z arteterapii (obrona 12 lutego).

29 stycznia 2005
Koniec ferii szkolnych. Kacper był na zimowisku UMCS w Szczawnie-Zdroju. Wrócił bardzo zadowolony, twierdzi, że było za krótko. Basia razem z Miłką i Wojtkiem była w Zakopanem na warsztatach muzycznych z Chórem AMICUS. Pobyt był wyczerpujący, ponieważ oprócz prób doszła choroba Wojtka. Miłka za to bardzo zintegrowała się z chórem. Agatka spędziła ferie w domu, u Babci, u Dziadków. Ćwiczyła intensywnie do dyplomu i uczyła się do matury. Dzisiaj jest w Częstoborowicach z KSMem. Marek chorował od początku stycznia, ostatni tydzień spędził na zwolnieniu, ale chyba wreszcie leki zaczynają działać. Ela jest w trakcie sesji, egzamin z harfy poszedł jej bardzo dobrze!

2 stycznia 2005 r.
Rok 2005 się zaczął. Święta spędziliśmy bardzo miło - z Rodziną, Sylwestra z przyjaciółmi (każdy ze swoimi). Wcześniej jak zwykle mnóstwo pracy - po każdej linii. Życzymy wszystkim kochanym przyjaciołom szczęścia i radości w Nowym Roku!

20 października 2004
Znów mnóstwo spraw. Ela z Filharmonią Częstochowską cały tydzień koncertowała w Niemczech. Kacper wygrywa fanfary na trąbce i debiutuje w BigBandzie, Aga znów choruje i nie może się doleczyć, a w międzyczasie udziela się z Miłką aktorsko we własnej (i KSMu) adaptacji "Brat naszego Boga" Karola Wojtyły, Basia zakłada nowy chór dziecięcy w Krasnymstawie.

27 września 2004
Ela poradziła sobie na koncercie świetnie mimo, że złapała Ją trema. Dziś pierwszy ząb Wojtusia znalazł się w pudełeczku (lewa dolna jedynka)! Niezbędna okazała się jednak wizyta w gabinecie dentystycznym. Wojtuś był dzielny! Jutro imieniny Marka. Wszystkiego najlepszego!!!

23 września 2004
Dziś dzień Św. Ojca Pio. Dziękujemy Ci, Ojcze Pio za opiekę! Ela już w Częstochowie, po próbie w Filharmonii. Zapraszamy na koncert do Filharmonii Częstochowskiej na jutro - 24 września na godzinę 19.00. Volker Schmidt - Gertenbach - dyrygent, Jeanne Christee - skrzypce. W programie - Bedrich Smetana - Wełtawa, Antonin Dvorak - Koncert skrzypcowy a - moll op. 53, Antonin Dvorak - Tańce słowiańskie.

22 września 2004
Ela jako absolwentka i Agatka brały dziś udział w koncercie absolwentów z okazji 60-lecia Państwowej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I i II st. w Lublinie.

19 września 2004
Dzisiaj debiutująca w zawodach żeglarskich zwanych regatami załoga w składzie: Elżbieta Pazur - sternik, Marek Pazur, Bogumiła Pazur i Kacper Pazur - członkowie załogi zdobyła w Regatach Turystycznych Łodzi Kabinowych "O Błękitną Wstęgę Zalewu Zemborzyckiego" pod patronatem Przewodniczącego Rady Miasta Lublina - II miejsce!!! Wyniki poszczególnych biegów - pierwszy bieg - 3 lokata, drugi bieg - 2 lokata, trzeci bieg - 1 lokata! GRATULUJEMY!!!

14 września 2004
Dziś podwójne święto. Czternaste urodziny Kacpra i siedemdziesiąte siódme Profesora Edwina Eliasa Gordona!!! Wszystkiego najlepszego dla obydwu Szanownych Jubilatów!

3 września 2004
Agata zdała dziś egzamin na prawo jazdy! Wakacje trochę za szybko się skończyły, ale można powiedzieć, że były owocne, pozytywne i raczej intensywne. Wyjazd na Mazury się udał, pogodę mieliśmy ładną, obyło się bez większych wypadków. Basia i Agata były na Seminarium Gordonowskim, skąd przywiozły mnóstwo nowych doświadczeń. Miłka była na obozie w Zakopanem z Chórem. Ela dzielnie pełniła funkcję Pani Domu. Przed nami nowy rok szkolny i nowe zadania!

29 lipca 2004
To był bardzo ciężki miesiąc. Koncert się udał, podobno był świetny. Niedługo zamieścimy na stronie parę zdjęć z koncertu. Miłka nadal się źle czuje, tydzień temu dopiero skończyły się badania w szpitalu. Na szczęście została wykluczona choroba, której się bardzo baliśmy. Agatka z Miłką zdążyły już zaliczyć wyjazdy z KSMem, Ela pobyła w Krakowie i okolicach, Agatka jest w tej chwili na obozie językowo - muzycznym w Puławach, miała już dwa koncerty. Marka organizm się zbuntował i zmusił go do przystopowania. Basia też "wysiadła", tylko nie wiadomo - połamały ją korzonki, czy kręgosłup. Marzymy wszyscy o wyjeździe na Mazury. Jeśli w pierwszej połowie sierpnia spotkacie na Mazurach jacht NIKE - N 1, to MY!!!

18 czerwca 2004
Nareszcie razem! Przywieźliśmy wczoraj z Kacprem i Wojtusiem Elę z Krakowa. Wojtuś szczęśliwy absolutnie, widział Smoczą Jamę i posąg Smoka Wawelskiego. Ela, Agatka i Kacper już po wszystkich egzaminach. Miłka po prawie miesięcznym pobycie w szpitalu nadal źle się czuje, a lekarze ciągle szukają... Marek zapracowany jeszcze bardziej niż zwykle, z bólem serca musi odmawiać, a sypią się propozycje - a to rejs, a to kurs żeglarski. Ciężko. Przygotowujemy się teraz intensywnie do koncertu Zespołu Rodzinnego. Cel - zasilenie konta parafii na budowę kościoła. Zapraszamy - sobota 26 czerwca 2004, godz. 18.45.

24 maja 2004
UFF!! To był bardzo ciężki tydzień. Jesteśmy wszyscy wyczerpani psychicznie i fizycznie jak po roku ciężkiej pracy. Najważniejsze wydarzenie - odbył się ostatni w historii koncert Zespołu Instrumentalnego IM KUL. Gdyby nie zła akustyka kościoła, byłby to chyba najlepszy koncert w historii Zespołu. Dziękujemy wszystkim studentom za udział i tak miłe pożegnanie, Jackowi za przygotowanie Chóru mimo tylu innych ważniejszych planów koncertowych, Iwonce za piękny śpiew i bezinteresowny udział w tym przedsięwzięciu, Michałowi za to, że dał impuls i motywację do działania, bez tego koncert by się nie odbył, i za to, że JEST. Michałku, rozwijaj się dalej tak pięknie i wszystkiego najlepszego!!

18 maja 2004
Wojtuś chory, Miłka ma skierowanie do szpitala, Basia dostała zwolnienie z pracy, Aga nadal ledwo żyje, Marek ledwo zipie. Same przyjemności.

17 maja 2004
Od ostatniego wpisu dwie najstarsze nasze córki się postarzały. Chyba najbardziej Agata. Tak hucznej "osiemnastki" to jeszcze chyba nie było. Zaczęło się w sobotę o 7.00 rano Mszą Św. w naszym kościele. Było pięknie! W koncelebrze trzech księży (ks. Krzyś i ks. Sławek modlili się w intencji Agatki), mnóstwo młodzieży, śpiewająca schola. Po Mszy Św. życzenia przed kościołem i osiemnastokrotne podrzucenie Agatki w górę przez chłopaków. Nie wiedzieli, że Agatka od urodzenia ma problemy z nagłymi zmianami wysokości. Na szczęście przeżyła, choć było ciężko. Od 17.00 do trzeciej w nocy impreza w domu. Znów tłum młodzieży. Dziękujemy sąsiadom za wyrozumiałość i cierpliwość a wszystkie psy w okolicy przepraszamy za te sztuczne ognie przed jedenastą w nocy. A wczoraj składała życzenia Adze cała Rodzinka.

2 maja 2004
Udało się zamieścić album ze zdjęciami z ostatnich kilku dni. Aga ma jutro koncert z kwartetem w Urzędzie Wojewódzkim. Szkoła nie daje jej się spokojnie wychorować - podczas ostatnich trzech tygodni choroby mimo zwolnienia lekarskiego była niezbędna jako wiolonczelistka w kwartecie i w prawie wszystkich orkiestrach szkolnych. Pojutrze ks. Franciszek zdaje egzamin z dyrygentury chóralnej dyrygując podczas Mszy Św. Chórem Cecyliańskim (zdjęcie z próby w albumie). Popojutrze Wojtuś ma mieć szczepienie. Okazało się, że jest alergikiem. Bardzo ładnie łyka lekarstwa i przyzwyczaił się już do leków wziewnych. Elunia jednak nie przyjechała do domu, bo uczy się do sesji. Dobrze, że istnieje GaduGadu, możemy czasem porozmawiać. Wszystkiego najlepszego dla Rocha z okazji jutrzejszych urodzin!

20 kwietnia 2004
Dawno nie pisaliśmy, w międzyczasie dużo się wydarzyło - oczywiście - Święta Zmartwychwstania Pańskiego, które przeżyliśmy bardzo miło w gronie rodzinnym, a jednocześnie pracowicie, jako, że Chór Cecyliański jak zwykle tworzył oprawę w czasie Adoracji Krzyża i podczas Rezurekcji. Najważniejeszy był debiut Eli w orkiestrze Filharmonii Świętokrzyskiej w Kielcach 16 kwietnia - wykonanie utworu "Le Tombeau de Couperin" M. Ravela pod dyrekcją Alexandra Walkera z Wielkiej Brytanii.

2 marca 2004
Wojtuś już w porządku. Było zapalenie oskrzeli. UWAGA PIESI I KIEROWCY NA ULICACH LUBLINA! STRZEŻCIE SIĘ! AGA ZACZĘŁA KURS NA PRAWO JAZDY!

23 lutego 2004
Wojtuś chory.

21 lutego
Kacper dojechał. Dziewczyny wróciły szczęśliwe.

20 lutego 2004
Dziś środek ferii szkolnych. Wymiana - Aga z Miłką wracają z Krościenka, Kacper jutro wyjeżdża do Wisły. Niestety studentka i nauczycielka "akademicka" zapomniały już, że kiedykolwiek były ferie, a Wojtuś i Marek ich raczej nie uświadczyli.

8 lutego 2004
Ela wyjechała do Krakowa, jutro rozpoczyna drugi semestr. Już nam jej brakuje, dzisiaj było przy stole przy obiedzie jakoś pusto. Pozdrawiamy Cię, Eluniu! Trzymaj się mocno!

Założyliśmy "Księgę gości" na naszej stronie internetowej. Zapraszamy do wpisywania się!

5 lutego 2004
Imieniny Agatki

1 lutego 2004
Założyliśmy stronę internetową. Będziemy rejestrować tutaj naszą działalność, zapisywać ciekawostki z naszego życia, dzielić się radościami i smutkami.


Powrót
Powrót na stronę główną