17 sierpnia 2013 Lato w pełni, gorąco, więc nie czujemy za
bardzo braku wyjazdu do Chorwacji. Tym razem udał się kameralny
krótki wyjazd na Mazury w składzie: Basia, Marek, Miłka na
prawie własnym jachcie Brandy (Giga), który Marek z Jackiem i
Jarkiem szykowali nad Zalewem przez kilka ostatnich miesięcy i wywieźli
na Mazury. Jacht malutki, taki na trzy osoby, w cztery byłoby już
ciasno. Wyjazd się udał, ale wrócilismy przed czasem, bo po
chorwackich upałach nastały deszcze i nie było sensu tkwić w jednym
miejscu i czekać na zmianę pogody.
Z wieści rodzinnych - szykuje się w tym roku wiele
zmian. Miłka pod koniec sierpnia wyjeżdża do Hiszpanii do Murcji na
cały rok akademicki w ramach Erasmusa. Ma już prawie wszystko
załatwione i nie może się doczekać wyjazdu, a właściwie wylotu.
Ela zaręczyła się z Maćkiem i na początku września
wyjeżdża na stałe do Norwegii. Rzuca tu wszystko, łącznie z pracą w
Teatrze. Teraz jest na kursie na instruktora tańca w Warszawie i ma
nadzieję na zdobycie uprawnień, aby w Norwegii mieć więcej możliwości
na pracę. Ślub w grudniu w Oświęcimiu.
Alinka skończyła już rok, rozwija się świetnie,
biega trzymając się za ręce, jest niesamowicie inteligentna. Co
najmniej raz w tygodniu się widzimy, bo Agatka zostawia ją u nas
jeżdżąc na próby do Końskowoli.
Kacper większość wakacji spędził poza Lublinem ze
swoją E. i cały czas liczy, że uda się znaleźć jakąś dodatkową pracę.
Na razie najpewniejsze są propozycje grania w Suwałkach, czy Łomży,
które zdarzają się co jakiś czas. Przed nim ostatni rok
studiów w Białymstoku.
Basia dopełniła przez ostatnie miesiące wszystkie
czynności przed otwarciem przewodu habilitacyjnego. Płyta wydana,
książka napisana i wydana, dokumentacja zebrana i w pięciu
egzamplarzach wywieziona do Warszawy. Teraz czeka na wrzesień i
otwarcie przewodu. No i po bardzo męczącym roku ma nadzieję na urlop
naukowy, bo trzeba będzie sie teraz przygotować do kolokwium
habilitacyjego i do wykładów. Zapowiada się też ciekawa praca z
chórem Cum Sanctis, który powstał przy naszej parafii na
potrzeby jednego koncertu 19 maja 2013, a który ma ochotę dalej
istnieć.
Wojtek żyje tańcem, nie chciał nigdzie wyjeżdżać na
wakacje, aby nie przepuścić zajęć tanecznych, a w następnym tygodniu
wyjeżdża na oczekiwane od roku Bachaturo do Warszawy. Przed nim też
ważny rok, bo będzie w trzeciej klasie gimnazjum, no i wypadałoby
ładnie napisać testy gimnazjalne, aby dostać się do szkoły średniej.
7 kwietnia 2013 I znów niepostrzeżenie przeleciało następne pół roku. Wydarzyło się mnóstwo.
Najważniejsze: Alinka miała 3 kwietnia operację w
szpitalu w Krakowie Prokocimiu. Operacja była na otwartym sercu w
krążeniu pozaustrojowym. Udała się bez komplikacji. Teraz Alinka już
jest przeniesiona z oddziału intensywnej terapii na oddział normalny i
szybko dochodzi do siebie. Agatka ciągle karmi Alinkę piersią,
oprócz tego wprowadza nowe pokarmy na zasadzie - na co Alinka ma
ochotę, to je. Więc dziecko uwielbia poznawać nowe smaki, je już prawie
wszystko - od indyka, po brokuły, ziemniaki, ciasto, itd... W związku z
tym panie pielęgniarki miały trochę kłopot z Alinką, bo, jak tylko się
wybudziła, nie mogły jej nakarmić - butelki z mlekiem ssać nie chciała,
smoczka ssać nie chciała, nudziła się, ruszała, wyrywała wkłucia. I w
końcu chyba odkryły, że potrzebuje zjeść coś normalnego, bo dały jej
kromkę chleba, któą oczywiście całą zjadła :)
Odbył się już II Lubelski Festiwal
Chórów Parafialnych, tym razem pod hasłem "Gorzkie Żale
przybywajcie..." Impreza dużo większa niż poprzednio, osiem spotkań
festiwalowych. W ramach tego Festiwalu odbył się koncert z muzyką do
płyty, która ma byc nagrana w ramach Basi habilitacji. Połowa
płyty już nagrana, w tym tygodniu następne podejście do części a
cappella. No i praca pisemna już jest w trakcie pisania, ale
idzie wolno, bo oczywiście Basia robi dziesięć innych równie
ważnych rzeczy na raz.
Rodzinnie właśnie zaczynamy remont, bo Miłka wymyśliła przeprowadzkę - wymieniamy się sypialniami.
I młodsze pokolenie Rodzinki zaczyna się niepokojąco
rozjeżdżać - Miłka przymierza się do Hiszpanii, Elę ciągnie niepokojąco
Norwegia... Kacper na razie w Białymstoku, ale nic nie wiadomo...,
Wojtek chciałby, ale jeszcze za młody...
26 października 2012 Znów czas przeleciał w tempie błyskawicznym.
Wydarzyło się mnóstwo!!!
Najważniejsze: Rodzinka szczęśliwie się powiększyła
o córeczkę Agatki i Piotrka - Alinkę. Alinka urodziła się w
terminie, 5 sierpnia 2012 r. w szpitalu w Świdniku. Niestety w trzeciej
dobie życia zdiagnozowano u niej wadę serca, i tak zaczęły się
problemy. Od razu przewieziono ją do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w
Lublinie na kardiologię i rozpoczęto badania, obserwację i leczenie.
Obecnie jest już w domu, ale co jakiś czas trzeba powtarzać badania w
szpitalu. No i czekamy na ewentualną decyzję o zabiegu operacyjnym,
który został zapowiedziany. na samym początku. 30 września
Alinka jako Alina Jadwiga (imiona po prababciach) została ochrzczona w
kościele w Kazimierzówce. Rodzice chrzestni: ciocia Ania Szlązak
i wujek Kacper Pazur. Agatka ma chwilową "macierzyńską" przerwę w pracy
z dwoma chórami, z reszty zajęć zrezygnowała. Piotruś ukończył w
międzyczasie studia licencjackie.
Marek został dziadkiem podczas dwumiesięcznego
pobytu w Chorwacji jako skiper jachtu SPIRIT. Okrojona Rodzinka w
składzie - Ela, Miłka, Kacper, Wojtuś mieli okazję z nim pożeglować w
czasie jednego rejsu. Wcześniej, Miłka jako kierownik kolonii, Ela i
Kacper jako wychowawcy przeżyli horror podczas jednego turnusu
kolonijnego w wakacje - połowa uczestników i wychowawców
(ok. 50 osób) pochorowała się i w ciągu jednej doby "wylądowała"
w kilku okolicznych szpitalach.
Basia na szczęście zdecydowała się zostać w wakacje
w Lublinie, intuicja jej podpowiedziała, że będzie potrzebna. I tak się
stało, okazało się, że jest pomocna w szpitalu przy Alince, aby Agatka
mogła trochę nocami odpocząć we własnym domu. Oprócz tego Basia
napisała i wydała publikację o improwizacji gordonowskiej, do
której już się przymierzała od dawna. Teraz czas na zrobienie
habilitacji. Pierwsze kroki już są czynione, a najważniejsze, że
pracuje z chórem, bo zyskałą szansę prowadzenia Chóru
Wydziału Artystycznego UMCS. I Lubelski Festiwal Chórów
Parafialnych okazał się bardzo udaną imprezą, teraz czas na
przygotowania do drugiej edycji.
Miłka (już inżynier zarządzania i student
studiów magisterskich na Politechnice Lubelskiej) przeżyła
następną wielką przygodę - pielgrzymka Camino z Portugalii
do Santiago de Compostella w Hiszpanii - wrześniowy trzytygodniowy
wypad. Wróciła szczęśliwie, ale nie obyło się bez przygód
- np. nocowanie pod chmurką podczas dwóch nocy w Londynie, czy
niezidentyfikowana do końca choroba z uciążliwą wysypką podczas trasy w
Portugalii i Hiszpanii.
Kacper kontynuuje studia w Białymstoku już na etapie
studiów magisterskich, ale coś chyba często będzie bywać w
Lublinie, bo ciągnie tu go nie tylko przywiązanie do Rodzinki...
Wojtuś miał bardzo trudny rok. Gimnazjum jednak
trzeba było zmienić, lekarze mieli rację niepokojąc się, bo została
zdiagnozowana choroba tarczycy. Treningi kung-fu zostały przerwane z
powodu braku sił i energii, co, jak się później okazało wiązała
się z tą nieszczęną tarczycą. Na szczęście powoli się wszystko normuje
- leczenie ustawione, nowa szkoła Wojtka zaakceptowana, a taniec go
nadal trzyma w gotowości - co chwilę jakieś kursy, warsztaty,
salsoteki... I to dobrze, bo najważniejsze, żeby robić to, co się lubi,
a Wojtek taniec już pokochał całym sercem.
Ela pracuje, tańczy, działa... Nietety służbowo jest
na wygnaniu, bo Teatr Muzyczny i Filharmonia na parę lat z powodu
przeróbki budynku zostały pozbawione siedziby. Ostatnie
próby Teatru odbywały się w budynku Poczty Głównej w
warunkach strasznych....
Babcia Danusia została Prababcią Danusią. Czuje się
lepiej po dwóch operacjach oczu, działa intensywnie w parafii i
pracuje twórczo...
17 grudnia 2011 Niepostrzeżenie minął już prawie cały rok 2011 i trzeba nadrobić zaległości w pisaniu naszej kroniki.
Rok minął szczęśliwie bez żadnych wielkich nieszczęść, pracowicie, intensywnie.
Basia i Marek tym razem sami pożeglowali do
Chorwacji. Marek został wynajęty jako skiper i udało się uzyskać jedno
miejsce dla Basi w załodze Stelliny. I co Marek zarobił, Basia wydała
na rejs, wyszło więc na zero, a przy okazji był miły wyjazd. Obyło się
bez nieszczęśliwych wypadków, Basi udało się przełamać uraz
przed wchodzeniem na jacht i Chorwacją, ręka też sprawiała się całkiem
dobrze. Niestety łokieć jest już trwale uszkodzony, więc ręka nie
wóci do sprawności, ale Basia kontynuuje dalej rehabilitację.
Nawet od jesieni 2011 roku zaczęła już współpracować z dwoma
chórami jako dyrygent i w październiku dyrygowała pierwszym
koncertem. Kontynuuje także prowadzenie zajęć umuzykalniających dla
niemowląt i małych dzieci razem z Agatką, nadal koordynuje Programem
Śpiewająca Polska", przygotowuje swoją autorską imprezę pod
nazwą Festiwal Chórów Parafialnych, no i ma normalne
zajęcia na Uczelni z perspektywą intensywnej pracy nad habilitacją. Tak
więc zajęć jest mnóstwo i po powakacyjnym nabraniu energii chyba
organizm się zbuntował nadmiarem obowiązków i zafundował Basi
obowiązkową przerwę w postaci zapalenia oskrzeli.
Agatka i Piotruś intensywnie pracują, Piotruś
obrócz zajęć służbowych kontynuuje studia, Agatka prowadzi trzy
chóry i zajęcia umuzykalniające, zajęcia muzyczne. Na szczęście
zrezygnowała z etatowej pracy w szkole, gdzie musiała poświęcać zbyt
dużo czasu i energii, i czuła już pod koniec września, że zaczyna się
wypalać zawodowo. Tak więc podjęłą asertywną decyzję - i odżyła!
Miłka w wakacje przeżyła wielką przygodę - cały
miesiąc była w Hiszpanii jako wolontariusz Światowych Dni Młodzieży.
Teraz nadal studiuje, pracuje i przymierza się do pisania pracy
inżynierskiej.
Kacper nadal studiuje, ma coraz więcej zadań w
orkiestrze swojej Uczelni, niestety nie udało się Rodzince dojechać na
koncerty, ale Agatka i Piotruś uratowali honor Rodziny i raz pojechali
do Białegostoku na koncert.
Wojtuś awansował na gimnazjalistę. Obawiał się rochę
zmiany szkoły, i niestety jego przypuszczenia, że będzie to szkoła
przetrwania - nie odbiegają daleko od prawdy. Na szczęście realizuje
się tańcząc salsę, rozpoczął też treningi kung-fu w stylu modliszki.
Tylko lekarze coś zaczynają krzyczeć, że mały, że chudy... Ale miejmy
nadzieję, że wyskoczy do góry, Kacper też był najmniejszy w
klasie, a teraz wyrósł jak dąb ;)
Ela ledwo wiąże koniec z końcem, ale spełnia się
tańcząc salsę, nie odmawia propozycjom dodatkowych koncertów,
wczora właśnie miała okazję pierwszy raz wykonać z orkiestrą
Filharmonii w Kielcach Walc Kwiatów. Z sukcesem!
Babcia Danusia ma problemy ze wzrokiem.
Oprócz zwyrodnienia plamki żółtej doszła zaćma i
skończyło się to operacją jednego oka. Na szczęście operacja się udała
i wzrok się troszkę poprawił.
2 stycznia 2011 Święta Bożego Narodzenia i wszystkie
imprezki okołoświąteczne (urodzinowa Miłki, imieninowa Kacpra,
rodzinno-sylwestrowa) już za nami. Było miło, rodzinnie, spokojnie.
Zostaliśmy też zaproszeni na noworoczny obiad do dawno nie widzianej
Rodziny, miejmy nadzieję, że odnowione i nowo zdobyte między młodszym
pokoleniem kontakty zostaną utrzymane.
No i przed nami następny - jeszcze nie zapisany rok
- miejmy nadzieję, że przyniesie nam wszystkim szczęście, radość,
pokój i jak najmniej problemów. 30 października 2010 Agatka i Piotruś
powoli się urządzają. 24 października bylismy na imprezce
parapetowo-urodzinowej z okazji urodzin Piotrka, i pierwszy raz w nowym
mieszkaniu. Widać dużo pracy włożonej przez Młodych - ładnie,
funkcjonalnie. Życzymy, aby jak najszybciej udało się skończyć
wszystkie prace i zacząć spokojnie mieszkać. Agatka i Piotruś mają
swoją stronę internetową, zapraszamy do śledzenia ich historii: http://www.agataipiotr.pl/"
Basia z Agatką juz po pierwszych
zajęciach umuzykalniających dla niemowląt i małych dzieci w wieku 0-2
lata. Udało się zebrać grupę 11-osobową. Warunki do tych zajęć w szkole
"Skrzydła" zostały przygotowane bardzo dobrze, jest osobna sala z ładną
wykładziną, bez sprzętów, idealna do spotkań gordonowskich.
Będziemy organizować następną grupę.
Marek większość wolnego czasu spędza nad
Zalewem Zemborzyckim przygotowując żaglówki do sezonu
zimowego. Miłka i Kacper rozpoczęli nowy rok akademicki.
Kacper z Madzią, która rozpoczęła właśnie karierę studentki
na Uniwersytecie Muzycznym dorabiają w Białystoku jako "wykładowcy".
Ela oprócz pracy zawodowej realizuje się w tańcu, do
którego w lecie zaraziła Wojtka. Wojtusiowi powoli salsa
zaczyna przesłaniać świat. Po bezskutecznych poszukiwaniach partnerki w
swoim wieku, która chciałaby z nim trenować i tańczyć
turniejowo, zdecydował się pozostawić sobie taniec dla przyjemności. I
chyba dobrze...
23 września 2010 Ślub Agatki i
Piotrka już za nami. Było
przepięknie! Uroczysta oprawa - i muzyczna, i liturgiczna w kościele
parafialnym, wspaniałe wesele w pięknej sali, mnóstwo gości,
którzy świetnie się do rana bawili. Kochana Rodzinka,
która się zjechała z dalekich stron, i rzesza
przyjaciół
Państwa Młodych. Podobno wszyscy chwalą całość Uroczystości za
organizację - to wspólna zasługa Państwa Młodych,
świadków, rodziny i sztabu pomocników. Teraz
czekamy na
zdjęcia i nagrany film, a Młodzi ciągle przygotowują swoje mieszkanko,
które z powodu opieszałości fachowców wciąż nie
jest
gotowe. I życzymy Agatce i Piotrusiowi wszystkiego najlepszego na Nowej
Drodze Życia!
9 września 2010 Sierpień mamy juz
za sobą. Coś ostatnio w
tym wakacyjnym miesiącu doświadczają nas zdrowotne kłopoty... Tego roku
padło na Hanię (zawał).
Nam udało się wyrwać na tydzień pod żagle
na Mazury.
Basia, Ela, Miłka i Marek po trzech latach nieobecności
powrócili na znane szlaki (mapka
i foto). Basia przełamała się i dzielnie żeglowała na
pokładzie niewielkiej Cariny. Zasługuje na pełne uznanie!
Wojtek z Elą odbyli piracki rejs po Wiśle
jako załoga
salsowego statku. Był to dalszy ciąg ich tanecznego cugu.
Hania wraca do zdrowia, my zaś jesteśmy w
stanie podgorączkowym - przedślubne przygotowania...
12 sierpnia 2010 Semestr minął
szczęśliwie, studenci: Miłka i Kacper wszystko zaliczyli,
a Basia przetrwała wszystkie zajęcia bez zwolnienia lekarskiego. Po
zakończeniu zajęć napisała jeszcze trzy publikacje. Ręka biedna, nadal
niesprawna, najtrudniej wytrzymać przed zmianami pogody.
Lato tym razem gorące i piękne, chociaż
wokół
ciągle coś się dzieje - burze, powodzie. Rodzinka nie spędza wakacji
wspólnie, ale udało się każdemu "wykroić" parę dni na
odpoczynek. W lipcu Marek, Basia z Miłką i Wojtkiem pojechali na
tydzień na działkę do Tomków i pozwiedzali trochę wybrzeża,
a
już jutro niespodziewany wyjazd na Mazury. Popływamy Karawelą w
składzie: Marek, Basia, Ela, Miłka. Kacper tym razem przeżywa wakacje
pod znakiem Madzi i pracy w Krępcu. Agatka zakończyła studia broniąc 15
lipca pracę magisterską. Teraz intensywnie działa na rzecz przygotowań
do ślubu, który zbliża się wielkimi krokami. Roznoszą z
Piotrusiem zaproszenia, szykują gniazdko, co wiąże się z trzęsieniem
ziemi w Krępcu. Suknia ślubna już jest szyta i po pierwszej przymiarce.
Ela wciągnęła się w taniec, zaraziła
Wojtka,
który, jak się okazało - ma prawdopodobnie talent do salsy.
Na
wesele Agatki i Piotrka szykuje się niezła
potańcówka...
12 lutego 2010 Zima nadal trzyma
bardzo mocno, dawno tak
nie było. Mróz, mnóstwo śniegu, co jakiś czas
problemy z zakorkowanymi
ulicami, z samochodem, który nie chce odpalić.
Ela z Chin wróciła
szczęśliwie, wylatała się
samolotami za wszystkie czasy. Przykro, bo jest już po rozwodzie z
Rochem. Niestety nie udało im się stworzyć rodziny, okazało się, że
żyją w dwóch różnych światach, które
nie zawsze współgrają ze sobą.
Roch odnosi sukcesy, nagrywa płyty, koncertuje. Życzymy mu wszystkiego
najlepszego.
Wojtek właśnie zaczyna ferie.
Kacper już w Białymstoku, zaczął drugi
semestr studiów.
Agatka wraca do Wrocławia na ostatni
semestr już za
kilka dni. Na razie wykorzystują z Piotrusiem każdy moment, aby być
razem, są w trakcie roznoszenia zaproszeń na ślub. Śliczne białe buciki
na ślub Agatka już sobie kupiła.
Miłka ma przed sobą jeszcze dwa egzaminy
w tej sesji, mamy nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze.
Basia zakończyła ostatnią - trzecią turę
rehabilitacji. Niestety, łokieć do formy wrócić nie chciał,
a do pracy
trzeba już wracać, bo zaczyna się letni semestr. Zobaczymy, na jak
długo. Lekarz sugeruje dalsze leczenie, ale nie wiemy w jakiej
formie... Na razie wszystko wygląda dość kiepsko...
21 grudnia 2009 Zima przypomniała
sobie o swych
obowiązkach. Dzieci - studenci (Agatka i Kacper) zjechali już do domu.
Ela zaś wyjechała na tournee po Chinach z Orkiestrą Marka Tracza. Wraca
w styczniu.
Basia kończy kolejną turę rehabilitacji z niewielkim postępem.
Reszta przygotowuje się do Świąt. Aby nie było zbyt monotonnie, Hania
złamała nogę. Jakieś fatum nad naszą rodziną...
27 listopada 2009 Wakacje się
skończyły dawno, ale niestety
pozostawiły złą pamiątkę. Podczas rejsu w Chorwacji Basia złamała
bardzo poważnie lewą rękę w łokciu. Przeżyła juz kilka operacji, kilka
długich pobytów w szpitalu, miesiąc rehabilitacji, jest
przed
następną rehabilitacją. Z ręką jest bardzo źle, najprawdopodobniej
pozostanie niesprawna, ale walczymy o każdy milimetr powiekszenia
zakresu ruchu.
Kacper dostał się na studia, mieszka w
akademiku, na razie jest zadowolony.
Marek dzielnie obronił pracę
magisterską. Aż sie nie
chce wierzyć, że przeżylismy te ciężkie pięć lat zjazdów,
zaliczeń i egzaminów.
Agatka i Piotruś zaręczyli się. Data
ślubu wyznaczona na 18 września 2010 roku.
20 lipca 2009 Wakacje, a za nami
niezwykle gorący okres i mnóstwo niezwykle ważnych wydarzeń
w życiu Rodzinki:
Kacper zdał dyplom, zdał maturę, zdał na
studia.
Jutro będzie wiadomo, czy się dostał, ale na 99 procent jesteśmy pewni,
że tak, ponieważ punktację ma bardzo wysoką. Przed nami załatwianie
jakiegoś lokum, a przed nim wielkie zmiany, bo trzeba będzie zacząć
samodzielne życie. Kierowca z niego dobry, widać, żer uwielbia
prowadzić, aż czasem trzeba go trochę stopować.
Miłka poprzednią sesję zdołała zaliczyć na dwóch kierunkach,
ale
później zdecydowała, że jednak jest jej za ciężko.
Zrezygnowała
z KULu, wybrała Politechnikę, no i tę sesję ładnie zaliczyła, ma
wakacje.
Agatka także jest już w domu,
przed
nią ostatni rok studiów i pisanie pracy magisterskiej, do
której już zaczęła zbierać materiały. Najważniejsze, że
Piotruś
wrócił szczęśliwie po prawie dwóch latach
nieobecności.
Została odprawiona piękna Msza Św. w Jego intencji i odbyło się
spotkanie z przyjaciółmi.
Wojtek zdał do klasy piątej. Świadectwo
ma nie
najlepsze, ale twierdzi, że w przyszłym roku bedzie lepiej. Od kwietnia
zaczął chodzić w klubie osiedlowym na zajęcia taekwondo. Bardzo mu się
to podoba. Ma teraz wakacje, spędza je w domu, albo u Eli. Mieliśmy też
wycieczkę do Warszawy na lotnisko, gdzie odwoziliśmy Marka na lot do
Chorwacji, a potem zwiedzalismy Warszawę.
Marek w Chorwacji spędza aż dwa miesiące, tylu jest chętnych na
pływanie na Białym. Dzisiaj wymieniają się kolejne załogi. Z tego, co
obserwujemy, to rejsy ma z przygodami. My dojedzimy tam w sierpniu na
11 dni.
Basia przepracowała ten semestr, jakoś
udało się
powoli wdrożyć w zajęcia. Teraz pracuje nad kolejnym śpiewnikiem dla
Śpiewającej Polski.
Ela wydała płytę
DuoSerenite, odbyła maraton z "Władcą Pierścieni". I niestety
informacja bardzo traumatyczna dla nas wszystkich: rozstaje się z
Rochem. Niestety nie udało im się stworzyć rodziny. Każde właściwie
było osobno, i każde miało inne oczekiwania. Smutno.
2 lutego 2009 r. Parę ważnych
wydarzeń za nami:
Kacper zdał egzamin na prawo jazdy - za
pierwszym
razem! Już by chciał samodzielnie jeździć, ale spokojnie... Teraz
następny egzamin - jazdy z Rodzicami i przekonanie ich do swoich
umiejętności. Studniówka też już za nim, program
studniówkowy - rewelacyjny!
Miłka i Agatka - w ferworze sesji.
Wojtek zaczął ferie, skończył (miejmy
nadzieję) grypę.
Marek zaczął pracę na nowym stanowisku,
ma
mnóstwo pomysłów i jeszcze więcej związanej z
nimi pracy.
Basia zakończyła urlop zdrowotny i za
dwa tygodnie
zaczyna zajęcia. Prezentacje chórów i wielki
koncert
"Śpiewającej Polski" w Filharmonii Lubelskiej udały się nadspodziewanie
dobrze. Intensywne przygotowania artystyczne i organizacyjne zdały
egzamin.
Ela zakończyła nagrania do płyty
DuoSerenite. Duet
rozkwita, propozycji koncertowych przybywa. Przed nią znów
wyjazd - maraton z "Władca Pierścieni".
14 listopada 2008 Praca już w pełnym
toku.
Nawet Basia, która przebywa
wciąż na urlopie
dla poratowania zdrowia, ciągle coś robi. Albo wpisuje nutki w komputer
(uff! Suita już skończona!), albo robi na maszynie dziewiarskiej, albo
działa w Śpiewającej Polsce - koncerty, wyjazdy, konferencje... Już w
domu zaczynają ją znów nazywać pracoholikiem... Ale
cóż,
gdyby ciągle miała się wczuwać w swoje problemy zdrowotne,
które
wcale się nie kończą, a nawet nasilają, załamałaby się. A tak, nie ma
czasu o nich mysleć...
Marek pracuje i cały czas nie może się
rozstać z
żeglowaniem. Listopad w pełni, a Orionek nad Zalewem co chwilę pływa.
Udało mu się nawet wyrwać Basię z domu na popływanie, i było bardzo
przyjemnie.
Kacper już ma jazdy, i podobno go
instruktorzy chwalą. Oby tak dalej...
Wojtuś zapisał się w szkole na SKS.
Chodzi na tenis
stołowy i gimnastykę z akrobatyką. Na razie bardzo zadowolony, tym
bardziej, że czwarta klasa okazała się nie taka straszna..
Miłka biega miedzy KULem, Politechniką,
KSMem. I
Kantyleną! Na razie wszystko "do przodu", miejmy nadzieję, że tak
będzie, i wystarczy Jej sił na wszystko.
Ela ostro pracuje - Teatr, Filharmonia,
Wrocław,
koncerty i nagrywanie płyty z Duo
Sérénité,
duetem, które stworzyły razem z Agnieszką. Świetnie się
rozumieją i dobrze im się muzykuje, a to najważniejsze. Na szczęście
Roch często przyjeżdża mimo swych rozlicznych obowiązków.
Agatka zadebiutowała w Śpiewającym
Wrocławiu od razu
z górnej półki. Dyrygowała na koncercie
300-osobowym
chórem chórów i orkiestrą policyjną.
Gratulujemy!
I życzymy, aby utworzony przez nią chór szkolny Dzwoneczki
pięknie się rozrastał i pięknie śpiewał. No i duzo siły na to
wszystko - trzy chóry i studia.
Jutro 15-ta rocznica śmierci Dziadka
Władka - taty Basi. Wieczny odpoczynek...
25 września 2008
Wakacje się skończyły.
Marek wrócił z
rejsów cały i
zdrowy, pełen wrażeń. Ciekawe, czy takie spędzanie wakacji
stanie
się u Niego regułą? Basia
wróciła z
sanatorium z Ciechocinka, pewnie niedługo udostępni małą galerię zdjęć.
Twierdzi, że zaczęła odpoczywać dopiero, jak trzeba było wracać. Ale
wracać trzeba było, bo czekała praca nad przygotowywaniem szkolenia
Śpiewającej Polski, no i pomoc Wojtusiowi stresującemu się czwartą
klasą. Ostatnie badania wykazały, że "rokowania są dobre", ale,
niestety do pracy powrócić jeszcze nie powinna. I nie
wiadomo,
jak to wszystko będzie jeszcze długo trwało, nerwy się mogą regenerować
nawet i dwa lata.
Miłka już po wszystkich egzaminach,
teraz czeka ją
początek roku akademickiego. Ciekawe, jak poradzi sobie jednocześnie na
dwóch kierunkach studiów?
Agatka już cały miesiąc jest we
Wrocławiu. Robi
remont mieszkania, intensywnie udziela się chóralnie, oraz
sama
tworzy nowy chór w szkole podstawowej. Początki nie są
łatwe,
ale mamy nadzieję, że przebrnie, nie zniechęci się i będzie działać!
Kacper się w międzyczasie zestarzał -
skończył 18
lat! Wszystkiego najlepszego w dorosłym życiu! W najbliższy
poniedziałek zaczyna kurs prawa jazdy.
22 sierpnia 2008 Wakacje
powoli
dobiegają do końca. Przeżyliśmy nasz pierwszy wypad na rejs jachtem do
Chorwacji. Nie obyło się oczywiście bez przygód. Zapraszamy
do
obejrzenia zdjęć. Link do albumu jest w "Naszej galerii".
Marek jeszcze został na "Białym" w
Chorwacji, pływa z innymi załogami.
Basia wybiera się na trzy tygodnie do
sanatorium do
Ciechocinka - jeszcze nie wie, jak wytrzyma to wygnanie. Odpoczynek jej
sie jednak przyda, bo pomimo urlopu zdrowotnego cały czas intensywnie
działa. Ostatnio robiła śpiewniki dla dyrygentów
"Śpiewającej
Polski". Twarz nadal boli, zabiegi nie pomogły, jeszcze pod
koniec
września będą następne, chyba najważniejsze badania, które
podpowiedzą, miejmy nadzieję, jak można pomóc. W
związku z
tym cały czas zawieszona i niewiadoma jest praca od października.
Miłka dostała się na drugi kierunek
studiów,
oby sobie ze wszystkim poradziła. W wakacje razem z Agatką i
Kacprem intensywnie działali z KSMem, bo - a to obozy w
Częstoborowicach, a to spotkania z gośćmi z Kuby.
Wojtek przygotowuje się już psychicznie
do nowego
rozdziału w życiu - czyli pójścia do klasy czwartej,
który, jak dla wszystkich uczniów zawsze przynosi
wiele
zmian. Do grania na instumencie konsekwentnie powrócić na
razie
nie chce.
Ela zdołała pojechać z Rochem na parę
dni do
Szczawnicy. Niestety, cykl pięknych wycieczek przerwała grypa jelitowa,
i Ela zdecydowała się na powrót do domu. Jeszcze ten rok
czeka
Elę i Rocha oddalenie - ze względu na studia podyplomowe Rocha, ale
plany wyjazdowe Eli też robią się coraz ciekawsze...
11 kwietnia 2008 Z
Wojtusiem w
porządku, szkołę powoli nadrabia, pływanie też, gorzej z uczestnictwem
w zajęciach w-f. Cały czas uważa, że biodro nie jest dość sprawne, by
mógł normalnie ćwiczyć. Do lekcji muzyki i ćwiczenia na
gitarze
też jeszcze nie wrócił. Obawiamy się, że bedzie z tym
problem.
Marek "wyrwał się" na tydzień do
Chorwacji, pomaga przygotować znajomy jacht do sezonu.
Basia w ciągłym szoku. Przez przypadek
dowiedziała
się, że chór AMICUS odbywa próby z nową
dyrygentką.
Zarząd Stowarzyszenia "Magnum Bonum" postąpił bardzo "brzydko". Nie
wypada kogoś, kto stworzył od "zera" bardzo dobry, odnoszący sukcesy
chór dziecięcy - tak bez słowa podziękowania, ani
wyjaśnienia -
skreślić. Nawet nie dane było Basi i Agnieszce - akompaniatorce,
pożegnać się z dziećmi z Chóru. A na "naszej-klasie" pytają:
czemu Pani nie dyryguje chórem? I co odpowiedzieć? Ze
zdrowiem
też nie bardzo. Po operacji zatoki szczękowej nerwy twarzy nie doszły
do sprawności, i teraz Basia prowadzi intensywne działania
rehabilitacyjne, aby dolegliwości ustapiły. Gorzej, że sami lekarze nie
wiedzą, co z tym wszystkim robić. Na razie urlop zdrowotny przedłużony
do końca czerwca, zobaczymy, co będzie dalej.
Ela wróciła z wyczerpującgo
tournee z muzyką
do "Władcy Pierścieni" po Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Nie mamy
pojęcia, jak ona to wszystko wytrzymała - 39 koncertów w
ciągu 6
tygodni! Z kraju wyjechała chora, a wróciła zdrowa i
zadowolona!
3 lutego 2008 Dobra wiadomość! Wojtuś jest zdrowy!
Nastąpiło to nagle i
nieoczekiwanie. Do tej pory cały czas Wojtusia bolało biodro, bardzo
cierpiał, kilkakrotnie Basia dzwoniła do lekarza, aby przyśpieszyć
przyjęcie do szpitala, które było wyznaczone na 4 lutego,
ale
lekarz kazał czekać. 22 stycznia ksiądz Marcin przyszedł do
domu,
wyspowiadał Wojtusia, udzielił Mu sakramentu Namaszczenia Chorych. No i
nagle 31 stycznia przestała boleć noga, 1 lutego podczas badania,
lekarz ze zdziwieniem stwierdził, że wszystkie ruchy są prawidłowe,
prześwietlenie nie wykazało żadnych zmian, czyli - Wojtuś jest zdrowy,
ma wstać z wózka inwalidzkiego, w którym spędził
ostatnie
2,5 miesiąca, i ma zacząć chodzić! Rower, basen i za tydzień do szkoły!
Zaskoczenie absolutne, jutro miał być szpital, a w perspektywie być
może 2 lata chorowania. Cieszymy się bardzo!
Basia za to otrzymała nieoczekiwaną
informację, że
Stowarzyszenie Magnum Bonum w Krasnymstawie zawiesza do odwołania z
powodów finansowych działalność Chóru AMICUS. No
i
znów szok, chór miał w maju jechać na konkurs do
Równego na Ukrainę, Basia znalazła już odpowiedni repertuar,
skompletowała, popisała i poskanowała nuty, a tu... Co najmniej przykro
i nieprzyjemnie. Blizna po operacji cały czas boli, pracy nie ma,
wszystko źle... Nie wszystko, najważniejsze, że z Wojtkiem w porządku,
reszta, jakoś się ułoży.
13 stycznia 2008 r. Niestety znów minął już niemal rok. Chyba był
to
najcięższy i najtrudniejszy rok w 27-letnim małżeństwie Basi i Marka.
Jeszcze nie było tylu na raz problemów, przede wszystkim
zdrowotnych.
Te problemy Basi, które były
opisane 5 marca
2007 doprowadziły do poważnych powikłań zdrowotnych, pobytów
w
szpitalach, badań, podejrzeń, diagnoz, czasem trafionych, a czasem
wręcz przeciwnie. Krótko mówiąc - od 1 kwietnia
2007 r.
Basia jest wyłączona z pracy zawodowej, obecnie przebywa na urlopie
zdrowotnym, a teraz jest świeżutko po operacji. Z przyjemności - może
wymienić rejs Iskrą na Morzu Bałtyckim we wrześniu 2007 r. (też na
chorobę morską nie cierpiała :-), no i oczywiście rejs rodzinny na
Mazurach - w dwie załogi (na Kodze - Marek, Basia, Wojtuś, na Karace -
Agatka, Miłka i Kacper).
Najważniejsze wydarzenie rodzinne
minionego roku:
Ela 28 lipca 2007 r. wyszła za mąż za Rocha, przyjęła nazwisko
Pazur-Modrzejewska (jednak więzy z rodziną Pazur są zbyt silne :-).
Wcześniej pięknie skończyła studia, dostała cały etat w Teatrze
Muzycznym w Lublinie. Zdała także do Filharmonii Lubelskiej i, jeśli
jest potrzebna, gra tam partię drugiej harfy. Zaczyna także powolutku
koncertować solo. Teraz planuje wyjazd na tournee do Niemiec z
orkiestrą z Wrocławia. Mieszkają z Rochem prawie samodzielnie (z Babcią
Danusią) w Lublinie, ale Roch jest w ciągłych rozjazdach, bo ma pracę w
Akademii Muzycznej i w MDK w Krakowie, a jeszcze podyplomowo
studiuje w Bazylei.
Wojtuś od 20 listopada 2007 r. choruje
na biodro. Od
tego czasu nie może chodzić, nie był w szkole, przerwał naukę pływania,
którą zaczął od września, przerwał granie na gitarze. Do tej
pory przeżył dwa pobyty w szpitalu - na chirurgii i na ortopedii, i nie
wiadomo na razie, co będzie dalej, bo, albo czekamy na ustąpienie
choroby, albo na diagnozę i leczenie.
Agatka nadal we Wrocławiu, ostro
studiuje, udziela
się chóralnie (w jednym, świetnym chórze śpiewa,
w
drugim, też świetnym - pomaga jako korepetytor). Niestety ma problemy
zdrowotne (chudnie w oczach), ale, co się dziwić, jeśli Piotruś od
września w Hawanie...
Miłka w międzyczasie studiuje, jest już
na drugim
roku Filozofii KUL. W międzyczasie, bo przede wszystkim służy w KSM
Archidiecezjii Lubelskiej, któremu jako skarbnik Zarządu
poświęca każdą chwilę, nawet nie tę wolną...
Kacper - czasem ćwiczy (jeśli nie ma
problemów z ustami, które są (te problemy ;-)
ostatnio
bardzo częste), czasem się uczy (jednak, prawdę mówiąc robi
to
rzadko, zważywszy na wyniki, których tu upubliczniać nie
będziemy). Miejmy nadzieję, że te kryzysy się skończą i wyjdzie na
prostą. Ogólnie chłopak jest ok., (wyrósł i
patrzy na nas
wszystkich z góry).
Marek usiłuje ogarnąć to całe
towarzystwo, oby miał
na to wiele siły i cierpliwości, zważywszy na mnóstwo pracy
- i
służbowej, i na studiach, no i ten rozsypujący się samochód
(który był tak niedobry, że odmówił palenia
akurat, gdy
był najbardziej potrzebny). Ponieważ Basia musiała zrezygnować z
prowadzenie chóru w parafii Św.Antoniego, Marek też
zrezygnował
ze śpiewania tam, ale na szczęście znalazł odrobinę przyjemności w
śpiewaniu w Scholi Gregoriańskiej. (Basia trochę zazdrosna, ale trudno,
skoro sama nie chciała, lub nie mogła...)
6 marca 2007 Dzisiaj dziewiąte urodziny Wojtusia. Wszystkiego
najlepszego dla
solenizanta!
5 marca 2007 r. Ojej, minął rok, ale szybko! W tamtym konkursie, o
którym
ostatnio była mowa, awansowaliśmy do Finału, a w Bydgoszczy zdobyliśmy
Srebrny Kamerton! Niestety w tym roku się nie udało, po drugim etapie
nie przeszliśmy do Finału. Ale trudno, też tak czasem musi być. W tym
roku było i tak dużo sukcesów chóru, i
ogólnopolskich i międzynarodowych. Co jeszcze się zdarzyło?
Chyba trzeba wypunktować najważniejesze:
Miłka zdała maturę, niestety nie dostała
się na
Pedagogikę i ostatecznie "wylądowała" na Filozofii KUL, jest po
pierwszej sesji, wykończona psychicznie i fizycznie, ale cała i zdrowa.
Co dalej, to zobaczymy, na razie udziela się jeszcze w wielu
różnych miejscach, no i intensywnie się uczy.
Ela jest po pierwszym recitalu
dyplomowym, pisze
pracę magisterską. I najważniejsze! Udało nam się kupić harfę, na razie
zarżnęliśmy się kredytem, ale, czego się nie robi... No i następna
ważna wiadomość, dostała 3/4 etatu w Teatrze Muzycznym w
Lublinie, i obecny rok spędza głównie w pociągach
-
poniedziałek i wtorek zajęcia w Krakowie, od środy do niedzieli praca w
Lublinie. Jak Ona o wszystko wytrzymuje? I ustalona jest data ślubu!
Agatka realizuje się we Wrocławiu na
studiach,
bardzo zadowolona, radzi sobie świetnie, już chyba wie, co chce robić w
przyszłości... Oprócz działalności muzycznej,
chóralnej
udziela się w wolontariacie, nauczyła się języka migowego. A w Lublinie
Wojtuś (i nie tylko) za Nią tęskni, i tęskni...
Kacper wyrósł jak sosna, ma
już włąsną
trąbkę, we wrześniu był pierwszy raz na Iskrze na rejsie morskim z
Gdyni do Szczecina i wrócił zachwycony. Ponoć też (tak, jak
Ela, Miłka i Marek) nie cierpał na chorobę morską, no ale wtedy za
bardzo
nie kiwało...
Wojtuś też rośnie, ćwiczy na gitarze,
świetnie już
czyta, na ostatnim obozie zimowym z chórem AMICUS pierwszy
raz
miał na nogach łyżwy i bardzo się Mu to spodobało, niestety do dzisiaj
nie miał okazji w Lublinie porządnie pojeździć. Obecne zainteresowania:
muzyka Piotra Rubika, film "Auta".
Basia ostatni rok przeżyła bardzo
intensywnie, było
mnóstwo pracy, także w wakacje, bo "sekretarzowała" przy
rekrutacji UMCS, od września znów zajęcia, no i organizm
chyba
się zbuntował, bo zaczęły się problemy zdrowotne - nietypowe
bóle głowy, bezsenność, nadciśnienie, a teraz zapalenie
gardła,
oskrzeli... Przeżyła od listopada mnówstwo badań i
zabiegów lekarskich, no i wygląda to wszystko niewesoło...
Marek jak zwykle mnóstwo
pracuje i się uczy.
Na razie wszystko idzie do przodu, ale było wiele chwil zniechęcenia...
Na szczęście Rodzinka wspiera i podtrzymuje na duchu... Zdecydowaliśmy
się w tym roku po rocznej przerwie na rejs na Mazury. Wypłyneliśmy na
dwóch malutkich jachtach UMCSu - Kodze i Karace. No i
najważniejsze - mieliśmy zwiększoną załogę bo popłyneli nami
Roch
i Piotruś. Nie było im łatwo dołączyć do tak zaprawionych żeglarzy, jak
MY, ale byli bardzo dzielni (zapraszamy na oglądanie zdjęć w Galerii).
25 lutego 2006
AMICUS zdobył w I etapie Konkursu Chórów A
Cappella
Dzieci i Młodzieży I miejsce (ex aequo ze Szczygiełkami z Poniatowej).
Obydwa chóry czekają teraz do 10 marca na werdykt Komisji z
Bydgoszczy, czy przeszły do Finału. Cieszymy się, bo dzieci zaśpiewały
bardzo ładnie, i miło, że zostało to docenione.
22 lutego 2006
Miłka prawo jazdy zdała (dzielna, bo już za drugim razem!), czas się
teraz nauczyć jeździć tym właściwym pojazdem (patrz Fiat Ducato). Ela i
Agatka pobyły chwilę (po dwa tygodnie, ale przemknęło jak chwila) w
domu, i już są u "siebie", zaczęły drugi semestr, ferie się też
skończyły. 25 lutego AMICUS przystępuje do pierwszego konkursu
chóralnego. Prosimy o trzymanie kciuków.
29 stycznia 2006 r.
No i mamy następny rok! Wyprawa do Grodna się ostatecznie udała,
chociaż nie obyło się bez problemów, a zdrowie dyrygentki
szwankowało jeszcze przez cały miesiąc. A styczeń okazał się też bardzo
wyczerpujący - każdej niedzieli co najmniej jeden koncert kolędowy.
Miłka już po studniówce, po kursie na prawo jazdy, ale
egzamin
jeszcze nie zdany. Ela po sesji - zdała świetnie, w przerwach między
mrozami (-28°C) udało się ją przywieźć do domu, jak zwykle
razem z
harfą. Zdrowie naszych mężczyzn coś zaczyna właśnie szwankować -
wszyscy trzej kichają, kaszlą, prychają. Chłopaki nie dajcie się!
12 grudnia 2005
Jeszcze takiej długiej przerwy w pisaniu tych notatek nie było! Ale
czas leci troszkę za szybko i czasem trudno za nim nadążyć. W
skrócie: Wojtuś szkołą zachwycony, panią wychowawczynią
zachwycony, gitarą zachwycony, panem od gitary zachwycony. Aż
przyjemnie, gdy tak chętnie chodzi do szkoły, chociaż pracy ma naprawdę
bardzo dużo. Pierwsze popisy też za nim, wyszły bardzo dobrze. Agatka
we Wrocławiu też chyba znalazła swoje miejsce. Kierunek
studiów
okazał się interesujący, chociaż bardzo pracochłonny, a jeszcze, jak to
Agatka, musiała sobie znaleźć mnóstwo dodatkowych zajęć.
Tylko
serce rozdarte... Ela pracuje, ćwiczy, uczy się, ratuje zdrowie, no i
też ma serce rozdarte. Dobrze, że istnieje internet:-) Miłka już w
klasie maturalnej, w przerwach między działalnością KSMowo-radioERową i
kursem na prawo jazdy uczy się:-) Kacper też podobno się uczy,
próbne (przed próbnymi) testy gimnazjalne poszły
całkiem
nieźle. Trąbkę trochę mniej słychać :-( Marek z Basią wiele się nie
widują, każde tyle pracuje. Normalka. Trzymajcie kciuki, aby wyjazd do
Grodna Chóru AMICUS się udał.
2 września 2005
Niestety już koniec wakacji! Skończyły się szczęśliwie. Agatka
wróciła z Kolonii. Wrażenia miała raczej pozytywne, chociaż
sprawy organizacyjne ze strony Niemców pozostawiały wiele do
życzenia. Basia dokształcała się chórmistrzowsko w Gdańsku,
Miłka rekolekcyjnie w Suścu, Marek rozpoczął prace
remontowo-wykończeniowe w domu. Pierwszy dzień dwóch
szkół Wojtka za nami. Jest nadzieja, że będzie dobrze, bo
dzisiaj wrócił z lekcji zachwycony, a grać na gitarze już ma
ochotę. Roch jest teraz w Wiedniu na kolejnym konkursie. Wiadomość z
ostatniej chwili - przeszedł do drugiego etapu. Gratulujemy!
15 sierpnia 2005
Dziękujemy Tomkowi i Marioli za nasz tydzień wakacji niedaleko
wybrzeża. Wojtuś zobaczył pierwszy raz morze. Roch zawojował Montreal i
zdobył tam pierwsze miejsce w konkursie gitarowym. GRATULUJEMY! I
oczywiście wszystkiego najlepszego z okazji jutrzejszych Imienin!
Agatka i Piotruś w Kolonii uczestniczą w Światowych Dniach Młodzieży.
23 lipca 2005
Dziś egzamin Kacpra na żeglarza. Agatka w Puławach - jutro gra kwartet
Beethovena na koncercie w Domu Chemika o godz. 15.00. Następne koncerty
- 27 i 28go lipca o godz. 14.30 i finałowy 30 lipca o 19.00. Wstęp
wolny. Roch w Lublinie. Koncertuje - 24 lipca w kościele M.B.
Różańcowej po Mszy Św. o godz. 18.00 i 31 lipca - w Hadesie.
11 lipca 2005
Dziś 24 Rocznica Ślubu. Agatce wstępne w Krakowie się nie udały. Zdała
pozytywnie na Edukację Muzyczną Akademii Muzycznej we Wrocławiu, i tu
chyba będzie studiować. Już jesteśmy po obozie muzycznym AMICUSA w
Zakopanem. Przez pierwszy tydzień Miłka dzielnie pomagała opanowywać w
głosach nowy repertuar. W drugim tygodniu pojechała z KSMem nad
Piaseczno, a do Zakopanego przyjechała Agatka. Kacper wraz z grupą z
kościoła i z księdzem Sławkiem zdobywali najwyższe szczyty Tatr. Ela
wypoczywała nad Balatonem. Marek pracuje i prowadzi kurs żeglarski nad
Zalewem Zemborzyckim.
23 czerwca 2005
Nasi studenci zaliczyli pozytywnie sesję! Ela jest już na czwartym
roku, Marek na drugim. Agatka jutro ma drugie podejście we Wrocławiu,
pierwsze się nie udało.
14 czerwca 2005
Studenci - sesja! Uczniowie - ostatnie łapanie dobrych stopni. Agatka
pojechała do Wrocławia zaaklimatyzować się przed wstępnymi.
25 maja 2005
Dziś nasz Zespół Rodzinny Famiglia
Artiglio
ma koncert. Zorganizowała go Szkoła Muzyczna I i II st. im. W.
Lutosławskiego w Lublinie. Miejsce koncertu - Szkoła Podstawowa nr 51.
Czas - godz. 18.00. Jutro wyjeżdżamy do Tczewa na Festiwal Muzyki
Rodzinnej "FAMILIA - TCZEW"
11 maja 2005
Agatka już po maturze. Poszło chyba dobrze, szkoda, że wyniki dopiero
pod koniec czerwca. Teraz pojechała do Wrocławia na konsultacje.
4 maja 2005
Aga - ustny angielski rozszerzony 16/20. Jutro pisemny j. polski,
pojutrze j. angielski, 9 maja - matematyka. Długi weekend miły,
mieliśmy gości z Wrocławia. Byliśmy razem w Niedrzwicy, a wczoraj
spełniło sie marzenie Wojtka - pojechaliśmy do Parku Jurajskiego w
Bałtowie. Dopełnieniem była przeprawa promem przez Wisłę.
21 kwietnia 2005
Aga - j. polski 20/20! Jutro ustny angielski.
19 kwietnia 2005
Mamy nowego Papieża! Dawny kardynał Jozef Ratzinger - Benedykt XVI
Agatka jutro zdaje maturę ustną z j. polskiego.
3 kwietnia 2005
Wczoraj umarł nasz kochany Papież Jan Paweł II. Smutno.
Wcześniej całkiem dobrze. Bardzo miłe Święta Zmartwychwstania
Pańskiego, jak zwykle pracowite, zaraz po Świętach długo wyczekiwany
Sakrament Małżeństwa w Rodzinie. Modlitwy zostały wysłuchane.
Dziękujemy! Jutro Agatka zdaje dyplom z wiolonczeli.
17 marca 2005
Wojtuś z Kacprem chorzy. Na dworze jeszcze dużo śniegu, ale wreszcie
czuć pierwszy powiew wiosny. Ela znów w Częstochowie.
Szeherezada.
12-13 marca 2005
Nawiedzenie Kopii Jasnogórskiego Obrazu Najświętszej Marii
Panny w naszej Parafii!
11 marca 2005
Wojtuś skończył siedem lat, Ela znów w Częstochowie (tydzień
temu muzyka filmowa Krzesimira Dębskiego, dzisiaj Harnasie
Szymanowskiego), Agata uczy się do muzycznych egzaminów
dyplomowych, pracy ma bardzo dużo, oby jej sił wystarczyło. Wywiad z
Rochem odsłuchany, gratulujemy, wyszło bardzo ładnie! Lublin
znów zawiało i zasypało, coś ta zima nie chce nas opuścić!
13 lutego 2005
Sesja zaliczona pomyślnie, obrona pracy dyplomowej uwieńczona
powodzeniem, Ela na przerwę międzysemestralną przyjechała do Lublina z
Rochem. Pobyt ich minął bardzo owocnie, oprócz
nieprzyjemności z
powodu braku pozwolenia na ćwiczenie Eli na harfie w szkole.
Cóż, widocznie absolwenci nie są teraz mile widziani, chyba,
że
trzeba uratować jakąś imprezę i zagrać koncert? Roch za to ćwiczył
intensywnie, udzielił w Radiu Lublin wywiadu i umieścił w internecie
swoją stronę.
Aha, i jeszcze w imieniny Agatki młodzież wybawiła się na balu KSMu, a
Agatka rozpoczęła zabiegi akupunktury w celu podratowania zdrowia.
3 lutego 2005
Niepostrzeżenie minął rok od założenia naszej strony. Z powodu
chronicznego braku czasu nie udało się nam jej dopracować, tak,
jakbyśmy chcieli, ale powolutku może się uda... Rok raczej pozytywny,
chociaż trudny z powodu wielu różnych problemów.
Wracając do aktualności - sesja już się kończy, ale dzisiaj jeszcze
trzy ważne egzaminy naszych studentów, no i oczywiście
trzymamy
kciuki za zdanie najbliższych egzaminów naszych
zaprzyjaźnionych
studentów. Szkoła wznowiła lekcje, Agatkę czeka trudny
miesiąc
nauki, Wojtuś twierdzi, że odzwyczaił się od przedszkola. Basia
"wykańcza" pracę dyplomową z arteterapii (obrona 12 lutego).
29 stycznia 2005
Koniec ferii szkolnych. Kacper był na zimowisku UMCS w
Szczawnie-Zdroju. Wrócił bardzo zadowolony, twierdzi, że
było za
krótko. Basia razem z Miłką i Wojtkiem była w Zakopanem na
warsztatach muzycznych z Chórem AMICUS. Pobyt był
wyczerpujący,
ponieważ oprócz prób doszła choroba Wojtka. Miłka
za to
bardzo zintegrowała się z chórem. Agatka spędziła ferie w
domu,
u Babci, u Dziadków. Ćwiczyła intensywnie do dyplomu i
uczyła
się do matury. Dzisiaj jest w Częstoborowicach z KSMem. Marek chorował
od początku stycznia, ostatni tydzień spędził na zwolnieniu, ale chyba
wreszcie leki zaczynają działać. Ela jest w trakcie sesji, egzamin z
harfy poszedł jej bardzo dobrze!
2 stycznia 2005 r.
Rok 2005 się zaczął. Święta spędziliśmy bardzo miło - z Rodziną,
Sylwestra z przyjaciółmi (każdy ze swoimi). Wcześniej jak
zwykle
mnóstwo pracy - po każdej linii. Życzymy wszystkim kochanym
przyjaciołom szczęścia i radości w Nowym Roku!
20 października 2004
Znów mnóstwo spraw. Ela z Filharmonią
Częstochowską cały
tydzień koncertowała w Niemczech. Kacper wygrywa fanfary na trąbce i
debiutuje w BigBandzie, Aga znów choruje i nie może się
doleczyć, a w międzyczasie udziela się z Miłką aktorsko we własnej (i
KSMu) adaptacji "Brat naszego Boga" Karola Wojtyły, Basia zakłada nowy
chór dziecięcy w Krasnymstawie.
27 września 2004
Ela poradziła sobie na koncercie świetnie mimo, że złapała Ją trema.
Dziś pierwszy ząb Wojtusia znalazł się w pudełeczku (lewa dolna
jedynka)! Niezbędna okazała się jednak wizyta w gabinecie
dentystycznym. Wojtuś był dzielny! Jutro imieniny Marka. Wszystkiego
najlepszego!!!
23 września 2004
Dziś dzień Św. Ojca Pio. Dziękujemy Ci, Ojcze Pio za opiekę! Ela już w
Częstochowie, po próbie w Filharmonii. Zapraszamy na koncert
do
Filharmonii Częstochowskiej na jutro - 24 września na godzinę 19.00.
Volker Schmidt - Gertenbach - dyrygent, Jeanne Christee - skrzypce. W
programie - Bedrich Smetana - Wełtawa, Antonin Dvorak - Koncert
skrzypcowy a - moll op. 53, Antonin Dvorak - Tańce słowiańskie.
22 września 2004
Ela jako absolwentka i Agatka brały dziś udział w koncercie
absolwentów z okazji 60-lecia Państwowej
Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I i II st. w Lublinie.
19 września 2004
Dzisiaj debiutująca w zawodach żeglarskich zwanych regatami załoga w
składzie: Elżbieta Pazur - sternik, Marek Pazur, Bogumiła Pazur i
Kacper Pazur - członkowie załogi zdobyła w Regatach Turystycznych Łodzi
Kabinowych "O Błękitną Wstęgę Zalewu Zemborzyckiego"
pod patronatem Przewodniczącego Rady Miasta Lublina - II miejsce!!!
Wyniki poszczególnych biegów - pierwszy bieg - 3
lokata,
drugi bieg - 2 lokata, trzeci bieg - 1 lokata! GRATULUJEMY!!!
14 września 2004
Dziś podwójne święto. Czternaste
urodziny Kacpra
i siedemdziesiąte siódme Profesora Edwina Eliasa Gordona!!!
Wszystkiego najlepszego dla obydwu Szanownych Jubilatów!
3 września 2004
Agata zdała dziś egzamin na prawo jazdy! Wakacje trochę za szybko się
skończyły, ale można powiedzieć, że były owocne, pozytywne i raczej
intensywne. Wyjazd na Mazury się udał, pogodę mieliśmy ładną, obyło się
bez większych wypadków. Basia i Agata były na Seminarium
Gordonowskim, skąd przywiozły mnóstwo nowych doświadczeń.
Miłka
była na obozie w Zakopanem z Chórem. Ela dzielnie pełniła
funkcję Pani Domu. Przed nami nowy rok szkolny i nowe zadania!
29 lipca 2004
To był bardzo ciężki miesiąc. Koncert się udał, podobno był świetny.
Niedługo zamieścimy na stronie parę zdjęć z koncertu. Miłka nadal się
źle czuje, tydzień temu dopiero skończyły się badania w szpitalu. Na
szczęście została wykluczona choroba, której się bardzo
baliśmy.
Agatka z Miłką zdążyły już zaliczyć wyjazdy z KSMem, Ela pobyła w
Krakowie i okolicach, Agatka jest w tej chwili na obozie językowo -
muzycznym w Puławach, miała już dwa koncerty. Marka organizm się
zbuntował i zmusił go do przystopowania. Basia też "wysiadła", tylko
nie wiadomo - połamały ją korzonki, czy kręgosłup. Marzymy wszyscy o
wyjeździe na Mazury. Jeśli w pierwszej połowie sierpnia spotkacie na
Mazurach jacht NIKE - N 1, to MY!!!
18 czerwca 2004
Nareszcie razem! Przywieźliśmy wczoraj z Kacprem i Wojtusiem Elę z
Krakowa. Wojtuś szczęśliwy absolutnie, widział Smoczą Jamę i posąg
Smoka Wawelskiego. Ela, Agatka i Kacper już po wszystkich egzaminach.
Miłka po prawie miesięcznym pobycie w szpitalu nadal źle się czuje, a
lekarze ciągle szukają... Marek zapracowany jeszcze bardziej niż
zwykle, z bólem serca musi odmawiać, a sypią się propozycje
- a
to rejs, a to kurs żeglarski. Ciężko. Przygotowujemy się teraz
intensywnie do koncertu Zespołu Rodzinnego. Cel - zasilenie konta
parafii na budowę kościoła. Zapraszamy - sobota 26 czerwca 2004, godz.
18.45.
24 maja 2004
UFF!! To był bardzo ciężki tydzień. Jesteśmy wszyscy wyczerpani
psychicznie i fizycznie jak po roku ciężkiej pracy. Najważniejsze
wydarzenie - odbył się ostatni w historii koncert Zespołu
Instrumentalnego IM KUL. Gdyby nie zła akustyka kościoła, byłby to
chyba najlepszy koncert w historii Zespołu. Dziękujemy wszystkim
studentom za udział i tak miłe pożegnanie, Jackowi za przygotowanie
Chóru mimo tylu innych ważniejszych planów
koncertowych,
Iwonce za piękny śpiew i bezinteresowny udział w tym przedsięwzięciu,
Michałowi za to, że dał impuls i motywację do działania, bez tego
koncert by się nie odbył, i za to, że JEST. Michałku, rozwijaj się
dalej tak pięknie i wszystkiego najlepszego!!
18 maja 2004
Wojtuś chory, Miłka ma skierowanie do szpitala, Basia dostała
zwolnienie z pracy, Aga nadal ledwo żyje, Marek ledwo zipie. Same
przyjemności.
17 maja 2004
Od ostatniego wpisu dwie najstarsze nasze córki się
postarzały.
Chyba najbardziej Agata. Tak hucznej "osiemnastki" to jeszcze chyba nie
było. Zaczęło się w sobotę o 7.00 rano Mszą Św. w naszym
kościele.
Było pięknie! W koncelebrze trzech księży (ks. Krzyś i ks. Sławek
modlili się w intencji Agatki), mnóstwo młodzieży,
śpiewająca schola. Po Mszy Św. życzenia przed kościołem i
osiemnastokrotne podrzucenie Agatki w górę przez
chłopaków. Nie wiedzieli, że Agatka od urodzenia ma problemy
z
nagłymi zmianami wysokości. Na szczęście przeżyła, choć było ciężko. Od
17.00 do trzeciej w nocy impreza w domu. Znów tłum
młodzieży.
Dziękujemy sąsiadom za wyrozumiałość i cierpliwość a wszystkie psy w
okolicy przepraszamy za te sztuczne ognie przed jedenastą w nocy. A
wczoraj składała życzenia Adze cała Rodzinka.
2 maja 2004
Udało się zamieścić album ze zdjęciami z ostatnich kilku dni. Aga ma
jutro koncert z kwartetem w Urzędzie Wojewódzkim. Szkoła nie
daje jej się spokojnie wychorować - podczas ostatnich trzech tygodni
choroby mimo zwolnienia lekarskiego była niezbędna jako wiolonczelistka
w kwartecie i w prawie wszystkich orkiestrach szkolnych. Pojutrze ks.
Franciszek zdaje egzamin z dyrygentury chóralnej dyrygując
podczas Mszy Św. Chórem Cecyliańskim (zdjęcie z
próby w
albumie). Popojutrze Wojtuś ma mieć szczepienie. Okazało się, że jest
alergikiem. Bardzo ładnie łyka lekarstwa i przyzwyczaił się już do
leków wziewnych. Elunia jednak nie przyjechała do domu, bo
uczy
się do sesji. Dobrze, że istnieje GaduGadu, możemy czasem porozmawiać.
Wszystkiego najlepszego dla Rocha z okazji jutrzejszych urodzin!
20 kwietnia 2004
Dawno nie pisaliśmy, w międzyczasie dużo się wydarzyło - oczywiście -
Święta Zmartwychwstania Pańskiego, które przeżyliśmy bardzo
miło
w gronie rodzinnym, a jednocześnie pracowicie, jako, że Chór
Cecyliański jak zwykle tworzył oprawę w czasie Adoracji Krzyża i
podczas Rezurekcji. Najważniejeszy był debiut Eli w orkiestrze
Filharmonii Świętokrzyskiej w Kielcach 16 kwietnia - wykonanie utworu
"Le Tombeau de Couperin" M. Ravela pod dyrekcją Alexandra Walkera z
Wielkiej Brytanii.
2 marca 2004
Wojtuś już w porządku. Było zapalenie oskrzeli. UWAGA PIESI I KIEROWCY
NA ULICACH LUBLINA! STRZEŻCIE SIĘ! AGA ZACZĘŁA KURS NA PRAWO JAZDY!
23 lutego 2004
Wojtuś chory.
21 lutego
Kacper dojechał. Dziewczyny wróciły szczęśliwe.
20 lutego 2004
Dziś środek ferii szkolnych. Wymiana - Aga z Miłką wracają z
Krościenka, Kacper jutro wyjeżdża do Wisły. Niestety studentka i
nauczycielka "akademicka" zapomniały już, że kiedykolwiek były ferie, a
Wojtuś i Marek ich raczej nie uświadczyli.
8 lutego 2004
Ela wyjechała do Krakowa, jutro rozpoczyna drugi semestr. Już nam jej
brakuje, dzisiaj było przy stole przy obiedzie jakoś pusto. Pozdrawiamy
Cię, Eluniu! Trzymaj się mocno!
Założyliśmy "Księgę gości" na naszej stronie internetowej. Zapraszamy
do wpisywania się!
5 lutego 2004
Imieniny Agatki
1 lutego 2004
Założyliśmy stronę internetową. Będziemy rejestrować tutaj naszą
działalność, zapisywać ciekawostki z naszego życia, dzielić się
radościami i smutkami.